Translate

czwartek, 15 września 2016

Poszewkowo

Lato mija, a ja wciąż szyję. Włóczki na razie poszły spać, szydełka też, natomiast maszyna terkocze bez ustanku. Udało mi się zakupić kilka kawałków fajnych tkanin, w sam raz na poszewki.
Wprawdzie do świąt jeszcze daleko,  ale takie poszewki na pewno komuś się przydadzą. Może na świąteczny prezent?


Tył jest czerwony, a może też być czarny, albo biały.


Kolejna, to dość solidna, grubsza bawełna. W dotyku jak len.

 . 
A te są z goździkami.
Jedna ma kolor tła kremowy, druga biały. Mam sentyment do goździków. Kojarzą mi się z Dniem Kobiet z dawnych  czasów.




Ostania w drobne wzorki- granatowo czerwone na kremowym tle..

I to już wszystko co miałam do pokazania. 
Pozdrawiam.

środa, 31 sierpnia 2016

Z morskich głębin

Jak coś  fajnego wpadnie mi w ręce, to od razu wiem co z tego będzie. Tak się stało z kawałkiem bawełny w morskich klimatach. Wystarczyło na dwie podusie. Po jednej stronie morska toń z uroczymi żyjątkami, po drugiej barwy słoneczne.


Padł mi aparat i nie udało się obfocić drugiej  strony. Ot i mam duży problem.
Pozdrawiam

niedziela, 28 sierpnia 2016

Zielony słonik

W nocy zamiast zmykać do łóżka zaczęłam przeglądać albumy z fotografiami. Trafiłam na  fotkę z występu  mojego synka w przedszkolu. Pamietam co śpiewał. - cztery słonie, zielone  słonie, każdy kokardkę ma na ogonie, ten plaskaty, ten łaciaty, kochają się jak wariaty. - To była jego ulubiona pioseneczka. Zdjęcie i przypomniana piosenka były dla mnie impulsem do uszycia słonia i koniecznie zielonego. Tkaninę znalazłam, ale nie miałam zielonego pojęcia jak się zabrać do słonia. W interecie znalazła fajną stronkę z wykrojem słonika i wskazówkami do uszycia. Eureka! O to mi chodziło.

Wydrukowałam szablon, przycięłam tkaninę, wszystko pozszywałam, napchałam kulki silikonowej i jest  mój pierwszy słoń, a zarazem pierwszy stworek z tkaniny.
  Jak na pierwszy raz, to wydaje mi się, że wyszło nieźle. Ale błędów nie uniknęłam. Czy ktoś je zauważy?




 A tu jest adres strony z szablonami. 



Pozdrawiam milusio.


sobota, 27 sierpnia 2016

Udany tydzień

Ostatni tydzień, to była prawdziwa harówka. Szyłam, prałam, prasowałam, kosiłam trawę, porządkowałam piwnice przed zimą, a i tak nie wszystko zrobiłam. Pesel daje znać o sobie, nie mam już takiego napędu, jaki miałam  dawniej. Wyobraźnia i plany nie mogą pogodzić się z  możliwościami. Ot i problem.
Ale z szyciem się uporałam, a to było najważniejsze. Uszyłam dwanaście poszewek w różyczki i sześć w barwach folkowych. Wszystkie uszytki już są wysłane.





 Wieczorem zaczęłam szydełkować, bez żadnego planu, tak dla relaksu. 
Powstały kolorowe kółeczka. Nie wiem co z nich zrobię, pewnie poleżą w pudełku, a kiedyś  jak mi wpadnie do głowy jakiś sensowny pomysł, to je  wykorzystam.




Pozdrawiam wszystkich.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Mój urobek

Bardzo długo tutaj nie pisałam, bo byłam poza domem, miałam rodzinne imprezy. Srebrne gody mojego syna, złote gody jego teściów, potem 68 urodziny brata i nareszcie jestem  w domu. Było miło, wesoło, rodzinnie, smacznie, ale  trochę się stęskniłam za moimi kątami i robótkami. Gdy tylko zakotwiczyłam na swoim, od razu wzięłam się do roboty. Musiałam się sprężać, żeby zdążyć wykonać to,  co było zamówione. A było tego trochę. 
Wszystko co było zamówione   poleciało  dzisiaj w świat. Parę rzeczy zostało, bo jak zwykle szyję w nadmiarze, na zapas. 

Wprawdzie do Walentynek daleko, ale romantyczne poszewki nie wyszły z mody. Lubię szyć z nowiutkiej bawełny. 





Te też są romantyczne, maszynowo haftowana bawełna. Śliczny błękit. Na zdjęciu nie bardzo widać błękitności. Jestem dumna i blada, bo udało mi się na maszynie zrobić dziurki do guziczków. 




Kolejna poszewka z bardzo grubej bawełny, z ciekawym printem.  


Tył bez wzoru, bo miałam tylko jeden mały kawałek z wzorem.


Nie zabrakło też lnianej torby ze słonecznikiem. Pewna Pani chciała tylko taką, dobrze, że miałam jeszcze aplikacje. 





Torba już u nowej właściecielki. 
Nie zapomniałam o szydełku. Zrobiłam dużą poduszkę z włóczki, przód ma kolor czarno-czerwony, tył czarny. Nie wiem dlaczego aparat nie chwyta prawidłowo czerwonego koloru. Czerwień jest piękna, soczysta, a na zdjęciach wyglada kiepsko.A może to ja jestem nieudolna w obsłudze aparatu? Pewnie tak.


Poduchę wydziergałam wczoraj. Waży 60 dkg
To już cały mój urobek. od jutra znowu czeka mnie szycie.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odwiedziny.
Pa...


niedziela, 31 lipca 2016

Duża torba

Torba już skończona. Ciężko się ją szyło, bo tkanina mocno impregnowana. Pożarła mi dwie igły. Kieszenie z przodu i wewnątrz. Uchwyty kombinowane.
Jest solidna, pojemna i na pewno posłuży długo.






U mnie znowu ulewa. 
Pozdrawiam

piątek, 29 lipca 2016

Dziergam i szyję

Jestem zaszyta, zadziergana, zarobiona i zadowolona. Pogoda cudaczna,  raz mokra, raz upalna, jednym słowem dla każdego coś miłego.
Ja lubię każdy rodzaj, byle tylko było czym oddychać. 
Mszę pochwalić się moimi urobkami.( W tej chwili lunął sążnisty deszcz, a wraz z nim lecą grzmoty i błyskawice). 
Uszyłam dla pewnej Pani sześć poszewek w chmurki. Zmieniła wystrój mieszkania  z kolorowego na biało czarny i stąd czarno  białe poszewki. 




Udało mi się uszyć identyczne. Przód chmurkowy,  tył biały na zakład.
Pani zadowolona, ja też.
Domówiła jeszcze poszewkę z włoczki. Jeden wieczór i jest poszewka. Przód z włóczki, tył z bawełny.



Po raz pierwszy przyszyłam tył do przodu na maszynie. Trochę się obawiałam, ale wyszło fajnie. 
Teraz biorę się za kolejne zamówione  torby. Wzięcie mają lniane torbiszony z aplikacjami. Jak uszyję, to pokaże. 
Pozdrawiam i życzę wszystkim udanych urlopów, a jeśli nie macie  urlopów, to błogiego lenistwa.