Translate

niedziela, 19 sierpnia 2012

Prezentacja

Nareszcie doczekałam się fotek moich ostatnich robótek. Wczoraj odwiedził mnie z syn ze swoją ferajną. Przyjechali nie tylko gościnnie, ale żeby mi pomóc w uporządkowaniu mojego "bałaganiku" na podwórku, bo ostatnio trochę zaniedbałam działkę. Od wiosny leżała sterta gałęzi do porąbania, a nawet trzy ścięte jesienią drzewa, do porżnięcia na klocki. Na drugiej części działki, tej którą nazywam "dziką" też było mnóstwo dziczek do pościnania i trochę konarów z drzew i należało je przeciągnąć pod dom, żeby pociąć i porąbać. Syn uzbrojony w piłę łańcuchową, załatwił wszystko jak torpeda, a wnuki i synowa dzielnie mu towarzyszyli. Nie sądziłam, że mój syn, intelektualista potrafi tak sprawnie operować warczącą piłą, a synowa, delikatna,  filigranowa kobietka uwijać się jak fryga, nie mówiąc o wnuczce i wnuku. Od południa do późnego wieczoru zwijali się jak w ukropie.
Ledwo ich zmusiłam do przerwy na kawę. Efektem ich pracy jest wypełniona po brzegi drewnem piwnica i puste miejsca na świeżą trawę, po stertach drewna na działce. 
Kiedy patrząc na syna z piłą, rżnącego grube drzewa, powiedziałam zdziwiona:
- Nie wiedziałam, ze ty tak dobrze sobie radzisz? - on mi odpowiedział: - Haaa..haa  ja sobie radzę już od 44 lat, mamo.
Do wnuka mówię:
- Kubuś, babcia się zastanawiała, jak ściągnąć tyle konarów i grubych gałęzi z tamtej działki, a ty to wszystko zniosłeś, pewnie się umęczyłeś?
Kubana to:
- Babciu, ja nosić mogę bez przerwy, lubię nosić i wcale się nie  męczę, ale piłować nie będę, bo nie lubię jak mi coś przy uszach warczy. 
Synowa miała ze sobą aparat fotograficzny i nareszcie obfociła moje robótki. Teraz nareszcie będę mogła je pokazać.
Młodzi odjechali o zmroku,   a ja cała uszczęśliwiona zasiadłam przed komputerem, oglądając fotki.

Na początek fotki robocze z frontu prac na zapleczu domu: syn i wnusia, robią miejsce na nowe klocki, a w tle wnuczek podążający po ścięte konary..

A  to ja - główny nadzorca prac. Miałam tego zdjęcia nie pokazywać, bo ostatnio coś za bardzo się zaokrągliłam i to mnie lekko wkurza. Całe osiem kilogramów i to tylko od lutego.
- Hańba! Dość tego! Nie może tak być! - krzyczę, ale mój apetyt, a właściwie żołądek jest na  mur beton głuchy. Nie mam sposobu, żeby drania unieszkodliwić. Trochę pomaga mu niedoczynna już tarczyca, więc go leciutko  rozgrzeszam, ale siebie nie. A, co mi tam, wklejam fotkę. Syn się wypiął, widocznie tak musiał przy robocie, a wnuczek duma oparty o kawał drąga; nosić nadal czy dać sobie spokój?  Ja na jego miejscu pewnie tak bym myślała.  

A  to moja wierzba i moja świątynia dumania. I nawet są mrówki, ale jak okiem sięgnąć nigdzie nie widać śladu Tadeusza, a szkoda. Ostatnio przysnęłam na leżaku i mnie bestie oblazły, a obrać nie miał kto, buuuu...buuuuu  Ledwo uszłam z życiem.  Pewnie trzydzieści  lat temu, to zabrakłoby mrówek w ogrodzie dla Tadeuszków, hiii...hiii....

Moja róża.

Mieczyki  w wazonie.


A teraz będą robótki:

Seria podkładek o średnicy od 15 do 20 cm. Z lekka pokurczone, bo to tak z zawstydzenia, bardzo nie lubią się fotografować, jeszcze nieuformowane.

Ta  zielona, to na razie tylko pomysł. Jeszcze nie skończona.  Ja wciąż się uczę, próbuję, ale coraz bardziej mnie to wciąga i szybciej  robię. Wiem, że można znaleźć wiele błędów w tych robótkach. Na razie robię po kilka sztuk, do prezentacji, a jeśli  ktoś zechce nabyć, to mogę robić komplety.

Kuchenna łapka:



Nauczyłam się nowego wzoru, pokazuję próbkę:

Ta podkładka robiona jest jednocześnie czterema kolorami włóczki. Początki były trudne, ale potem już się połapałam i poszło sprawnie. 

A teraz nowe torebeczki.
Torebki mają podszewki, zamknięcia na zatrzask albo zamek błyskawiczny lub na pętelkę i guzik.


Modelką była moja wnusia, świeżo upieczona gimnazjalistka albo gimnazistka, kurcze - nie wiem jak to ma być. 









Ta torebeczka ^, to maleństwo, 12x10 cm



W środku ma podszewkę z bawełny w żółte kaczuszki

Powyżej torebka w trakcie roboty.   Będą jeszcze dwa okrążenia, boczki i długi pasek.

Te dwa koła  poniżej, to  przód i tył do dużej torby, średnica 30 cm. Będę musiała ją czymś usztywnić, tylko nie wiem czym. Można podkleić fizeliną albo dać sztywne płótno. Nie mam pojęcia. Może któraś z dziergaczek mi podpowie?






Lubię robić okręgi, bo idzie szybko, ale chyba zacznę torebki prostokątne, bo lepiej się nosi. Ja zrobiłam sobie podobną to tych dwóch okręgów i muszę przyznać, że jest wygodna w użytku, no i robi wrażenie jak jestem w centrum, w markecie, to mnie zaczepiają panie i pytają skąd mam, bo u nas na wsi takich nie ma w sklepie. Jednak żadna nie powiedziała: - to ja też chcę, proszę mi zrobić. Jednak nie zawsze reklama jest dźwignią handlu. Szkoda. Póki co, robię sobie a muzom. Może przyjdzie czas, że ktoś się zdecyduje. dwa razy udało mi się sprzedać parę drobiazgów i to wszystko.








Ta jest dość duża, 22 cm średnicy. To piękny głęboki fiolet i ciepła żółć, lubię takie zestawienia. na fotce kolory trochę się zmieniły. 

Zrobiłam też "kolię" z włóczki wstążeczki. Tak wygląda na szyi mojej wnusi. Można by ją jeszcze czymś ozdobić, koralikami albo dać pośrodku wisiorek, ale nie mam dobrego pomysłu.






Teraz dwa etui na komórki. Maleństwa:










Trochę duperelek: niewydarzony bezogoniasty kot, jest taki gatunek, nie?  Za bardzo go wypchałam i prześwituje ocieplina, próba motylków, a na koniec zaczątek "Felka pijanicy". Na razie tylko głowa, a nad resztą pomyślę.












A, jeszcze mam dwie zaczęte robótki; nie wiem co z tego będzie, może poduszki, a może pokrowce na taborety. To się okaże jak skończę. Mnie zachwyciły mandale i próbuję robić coś "mandalopodobne", mam na myśli to drugie, okrągłe.









A to robiłam na aparaciku-jeżyku. Same kwiatki, a resztę dziergałam.





Zapomniałabym o moich ulubionych broszkach-kwiatkach. Robię je namiętnie. Niedługo sobie wytapetuję nimi ścianę ( haa...haaa).



Uffff.... To już prawie wszystko. Zrobiłam  maraton z wklejaniem fotek. Nie wiem kiedy  znowu odwiedzi mnie syn i synowa z aparatem, bo to bardzo zapracowani ludzie.
Wczorajszy dzień naładował mnie pozytywnie. Od dawna nie czułam się tak dobrze, mimo strzykania w biodrach( heee...heee..) Po raz pierwszy pobyłam z rodzinką tak normalnie,  na roboczo, a nie jak dotąd świątecznie przy zastawionym stole, w czasie rodzinnych, okazjonalnych  zjazdów. To jest ogromna różnica w odbiorze, w rozmowach i w ogóle. Dowiedziałam się od wnuczki, że pisze opowiadania, humoreski. Tego wcześniej nie wiedziałam. Byłyśmy godzinkę we dwie na spacerze i miałyśmy okazję trochę pogwarzyć. Szkoda, ze mieszkają tak daleko.

Po paru nieudanych próbach dziergania dokonałam wiekopomnego odkrycia, o czym wiedzą wszystkie zaawansowane dziewiarki, że do robienia wielokolorowych podkładek musi być włóczka jednego gatunku, jednej grubości. Ja taka mądra nie byłam i kupowałam włóczki różne po jednym motku, patrząc jedynie na kolory. A to błąd. Kolor to nie wszystko. Jak są różniste włóczki, to w trakcie roboty zaczyna się robótka nagle fałdować albo zwężać, i trzeba kombinować, żeby jakoś wyglądało albo po prostu
spruć, a to boli, oj jak boli. Na razie muszę wyrobić to co mam. Jak zdobędę finanse, to zrobię mądre zakupy. Dwie koleżanki blogowe zaofiarowały się podesłać mi swoje zbędne włóczki. Dziewczyny, to cudnie, bo jeśli Wy już nie bawicie się szydełkiem czy drutami, a włóczki mają się zmarnować albo macie je wyrzucić, to chętnie je przytulę. Dzięki, kochane. Może coś wybierzcie z tych wzorów, które  teraz oglądacie, to zrobię Wam wedle życzenia i wyślę w podzięce.
Ciekawa jestem Waszych opinii. Proszę o szczere komentarze, mogą być krytyczne, bo tylko dzięki mądrej krytyce dostrzegamy swoje błędy i jesteśmy zdolni coś poprawiać.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających.





48 komentarzy:

barbaratoja pisze...

Nawrzucałaś tak dużo zdjęć,że by je dokładnie obejrzeć i niedzielnego popołudnia będzie mało;-0
Wpadnę później i jeszcze raz popatrzę.
I co na następne znowu będziemy czekać tak długo?

Azalia pisze...

Basiu, dzięki, że zaglądasz. Tak się składa, że nie mam czym robić fotek, bo z mojej komórki nie da się wrzucić na kompa, coś z oprogramowaniem nie tak. Muszę czekać na synową. Ciekawa jestem jak ocenisz.:))))

Maya pisze...

Azalio... brak mi słów. Jesteś tak uzdolniona w tej dziedzinie, że dech mi zaparło z wrażenia. Na prawdę! Wszystkie śliczności obejrzałam bardzo dokładnie, i za każdym razem wzdychałam, że ja tak nie potrafię. Owszem, umiem dziergać lecz brak mi do tego cierpliwości i wolę druty:-). Pytałaś o podkład do torebki... Najlepszy byłby len. Tak myślę. No, niech i ja złapię trochę grosza też zacznę "chwalić się" ale dzierganiem na drutach. Szydełko jest proste, jak mówiła moja Mama tylko ja, ech... brak cierpliwości. Oczka mi uciekają i w ogóle:-(.
Nie przejmuj się wagą. Piszesz, że masz niedoczynność a to dużo mówi. Wiem, bo moja siostra też to ma. Porządek masz już zrobiony, na zimę naszykowane... cudownie mieć takiego syna... Buziaki i pozdrawiam:-)ps. nie wiem czy mój komentarz zatrzyma się tutaj. Może znaleźć się w folderze spam:-(

Maya pisze...

Azalio, znajdź mnie w spamie. Napisałam duużo. Buziak.

rodorek pisze...

A kto by tam chciał krytykować:) Mnie się podobają, zwłaszcza torebki. No ale jak mają się nie podobać jak mam do nich sentyment. W młodości, w czasach hipisowskich nosiłam podobne.
Generalnie bardzo lubię i cenię własnoręczne wyroby, niestety z szydełkiem i drutami jestem na bakier... może kiedyś, kto wie:)
Pozdrawiam serdecznie:)
Ps. Dodam jeszcze, że zdjęcia piękne:)(

Anonimowy pisze...

Cudności! Torebki fantastyczne, podkładki w kolorach wszelkich rewelacyjne, zwierzaki wesołe :-) Wpadłaś w trans :-) A wiesz, ja muszę zobaczyć, czy przypadkiem nie mam jakiejś włóczki z dawien dawna, której nie wykorzystałam, gdy przestałam robić na drutach. Nie obiecuję, bo nie pamiętam, ale jak znajdę, to ci prześlę.

notaria

Anonimowy pisze...

I zapomniałam dodać, że do twarzy Ci z tymi polanami :-)


notaria

Ataner pisze...

Azalio, pieknie wygladasz, a to , ze troszke przybylo na wadze - nie przejmuj sie.
Dziergadelka przeslicznej urody:)
Rodzina spisala sie - pozdrawiam serdecznie:)

Joanna Rodowicz pisze...

Ten zestaw kolorowych kwiatków z jeżyka byłby cudny na torebkę (naszyte na czarne nawet tło podszewki), jak byś zrobiła to ja poproszę. I jeszcze proszę o ten naszyjnik ciemny. Wykończę go sobie sama, bo mam pomysł.Bardzo mi się to wszystko u Ciebie podoba! Napisz mi na maila cenę i nr konta, a ja wyślę Ci mój adres, jeśli będziesz mogła mi sprzedać te dwie rzeczy.
Na Twoim blogu od dawna nie mogę zamieścić komentarzy, wszystko czytam, tylko Ty nic o tym nie wiesz( i to nie z mojej winy!!!!!!!)Pozdrawiam Cię -wyglądasz super sympatycznie!

Azalia pisze...

Joasiu, dzięki za tak miły komentarz. Kochanie, dla Ciebie zrobię co tylko chcesz.Jak będę miała gotowe, to dam Ci znać. Jakie kolory mają mieć kwiatki? Podaj mi szczegóły, bo każdy lubi coś innego.
Joasiu, ja Ciebie odwiedzam przynajmniej raz dziennie, czytam ale nie zawsze komentuję. Czasem tak się zdarza. Komplementujesz mnie, wiesz, ze lubię. A kto nie lubi? Haa..haa Buziaki

Azalia pisze...

Jakiś atrybut władzy musiałam mieć. Berło się zużyło, to trzeba było zastąpić polanami. Lubię coś dzierżyć w dłoni. Mówisz, żem w transie? Bo ja tak mam. Jak mnie coś złapie, to trzyma dopóty, dopóki się nie znudzę. Pisanie zapuściłam przez to dzierganie. Będę uradowana, jeśli coś znajdziesz, a jeśli nie znajdziesz, to też będę uradowana. Ja potrafię się cieszyć z niczego. Pozdrawiam w godzinie duchów.

Azalia pisze...

Dzieki Krysiu. Ty jesteś fachura od fotek, więc przekażę synowej. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Atanerku, miło mi, że tak mnie komplementujesz. Buziaki slę za ocean.

parcel pisze...

Podobają mi się, z tym, że wole te jednobarwne.Buziaków moc przesyłam:))Paczucha.

Azalia pisze...

Jednobarwne pasują do wszystkiego. Ja lubię kolorki. Serdeczności ślę.

Marcia pisze...

Witaj ..sliczne cudeńka tworzysz..podoba mi się bardzo etui na telefonik....pozdrawiam gorąco bedę tu zaglądac Marta

Marcia pisze...

Witaj dzieki za odwiedziny..dodałam sie do odwiedzających u Ciebie..kliknij tez u mnie dobrze...ściskam super blog:)

Joanna Rodowicz pisze...

Grażynko,taki zestaw który jest na zdjęciu : zielono - rumiankowy jest śliczny i bardzo radosny. Mam świetną, dzierganą pelerynkę w zieleni z czarnym i tak sobie pomyślałam że to po prostu byłby szałowy komplet!Ta zieleń jest właśnie dość ostra, prawdziwie wiosenna. A torebeczka taka okrągła jak ta czarno-biała u wnusi na ramieniu. Już się cieszę!Buziaki!

Elatroska pisze...

Oj ile radości w twoim pisaniu się czuje.Szkoda że tak rzadko syn z rodziną moze cie odwiedzać. Ciesze sie ze drewno masz juz w piwnicy bo pewnie sama byś sie za to zabrać musiała a tak co wiecej rąk....
Twoje prace sa słodkie.Jestem pełna podziwu bo ja mam dwie lewe do dziergania i wogóle szycia:)))piękne kwiaty w wazonie.pod ta wierzba to z chęcią bym sobie posiedziała.A wiesz że bardzo ładnie na zdjeciu wyglądasz...muwię to bez słodzenia:))Pozdrawiam mocniutko!

Elatroska pisze...

mówię oczywiście przez ó:)))

Lewym.OK pisze...

to ze ci tu i owdzie przybylo no trudno, najwazniejsze jest zeby sie ruszac w modzie jest wolking z kijeczkami albo pojjoguj sobie

Lewym.OK pisze...

aaa jeszcze cos cudowna masz te wierzbe placzaca, naprawde cudowna, no roboty w ogrodzi u ciebie nie brakuje

Anonimowy pisze...

Zdolna z Ciebie bestia Grażynko.Pozdrawiam.Perełka.

czardasz pisze...

Ale tego wydziergałaś , zdolniacha z Ciebie

Azalia pisze...

Eluniu, jak miałam się nie cieszyć mając w zasięgu wzroku i ręki mojego Rafcia ze swoimi przyległościami. Nie mówiąc o pożytku jaki będę miała z ich pracy. Fajnie byłoby posiedzieć pd wierzbą, coś wysączyć, zapalić... Może kiedyś?
Eluniu, każdy coś lubi i potrafi albo nie. Ja jestem samoukiem w szyciu i kiedyś szyłam dużo dla siebie i dzieci, a nawet dla męża; spodnie, koszule, piżamy. Teraz mnie wzięło na dzierganie, ale to z czasem przejdzie. Może zacznę malować albo coś innego, haaa..haaaa
Buziaki, Eluśka

Azalia pisze...

Można wiele robić, żeby się "ścieńczyć', ale trzeba najpierw wygonić lenia ze mnie.
Tak, wierzba, to najpiękniejsze drzewo u mnie i moja własna. 14 lat temu wetknęłam w ziemię mały patyk wierzbowy, a już w następnym roku wypuścił listki. A teraz to olbrzym z tego cienkiego patyczka. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Bardziej leniwa niż zdolna. Buziaki

Azalia pisze...

Alinko, to i tak nie wszystko pokazałam, bo nie chciałam zamęczyć synowej fotografowaniem. Lubię dziergać i jak zacznę, to nie mogę przestać. Czasem świt mnie zastaje. Pozdrawiam.

uleczka pisze...

Witaj Azalia. Św-arna dziołcha z Ciebie kochana. Figurka jak ta lala. A te białe skarpetki do pracy he he ? Piękna ta wierzba płacząca. W naszej okolicy wszystkie wierzby wycięto. Ostatnio także wycięto przepiękną starą i zdrową lipę obok naszego kościoła. Jakoś trudno myśleć już teraz o mrozach zimą, ale niestety lato się skończy i będzie u ciebie to drewno w piwnicy jak znalazł. Piękne te zdjęcia. Masz złote rączki do robótek i nie tylko. Jesteś wszechstronnie uzdolniona. Można pozazdrościć tylu talentów. Pozdrawiam serdecznie-;))

Anonimowy pisze...

Grazynko jestem POD WRAZENIEM!!! TY samouk slicznie to wykonujesz i bardzo starannie, swego czasu robilam na szydelku , teraz bardziej szyje, zreszta narzekam na zupelny brak czasu, teraz jeszcze czas zapasów na zime, ogorki, nalewki etc. Rodzinka Ci pieknie pomogla , widac zgrana załoga. Acha kupilam Kobeę i tunbergię, moge Ci wysłac tylko podaj mi adres na maila b.jakubczak@poczta.fm napisz czy jedna torebka Ci wystarczy? ale mysle ze powinna ,chyba ze chcesz obdzielc sadzonkami bliskich. Pozdrawiam Basia

Azalia pisze...

Basiu, ja na szydełku robiłam w szkole, a potem raz czy dwa cos dla córeczki, gdy miała parę lat. Teraz mnie naszło i tak sobie wymyślam. Przy kolorowych włóczkach jest mi wesoło.
Kochana, dzięki za pamięć. Zaraz podam Ci adres mailem. Buziaczki

Azalia pisze...

Uleczko białe skarpetki? Wiesz, nie zastanawiałam się ubierając. Ja niewiele robiłam, tylko doglądałam, bo syn mi nie pozwolił robić, więc się nie zabrudziły. Przynajmniej raz się narobiłam. Pozdróweńka ślę.

Azalia pisze...

Miało być "nie narobiłam".

Maria-Dora pisze...

Witaj Azalio, z przyjemnością obejrzałam zdjęcia robótek. Robienie kółek jest o tyle trudniejsze, że jak się nie ma dobrego przepisu, to trudno uzyskać płasko leżące koło, coś się ściąga, albo jest za dużo.
Tym bardziej gdy są włóczki różnej grubości, to lepiej robić prostokątne robótki, wtedy po zrobieniu próbek można dopasować liczbę oczek na każdą włóczkę, albo dostosować różne wzory.
Podoba mi się twój dobór kolorów, ładnie to do siebie pasuje.

Azalia pisze...

Mario, ja robię na pamięć,więc czasem coś mi się lekko zwichruje, wtedy pruję i zaczynam od początku. To na razie wciąż wprawki. Lubię żywe kolory. Teraz zaczynam prostokątne torebki. Zobaczę jak mi wyjdą. Dziękuję za oglądania. Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Grażynko, zajrzyj na pocztę.

anastazja pisze...

Azalio wspaniały post.I bardzo interesujący.Wreszcie Cię zobaczyłam prawie na ,,żywo,,Wyglądasz super.Co tam kilogramy .Ja mam figurkę bardzo podobną do Twojej i czasem tez mam ochotę na odchudzanie i postanowienia.Ale tak tylko do czasu.Bo doszłam do wniosku,a własciwie doszłysmy z kolezanką, z którą prawimy sobie co jakis czas wesołe komplementy (czytaj naśmiewamy się same z siebie albo jedna z drugiej),że to jest urok naszego wieku,bo gdzie nie popatrzysz to prawie wszystkie nasze rocznikowe koleżanki są do siebie podobne pod tym względem,więc nie ma co rozpaczać.Chociaz nie powiem,że nie chciałoby się wrócic do figurki chociaż sprzed 10 lat.Rodzinke masz wspaniałą,w potrzebie nie zawiodą.A wnusia pewnie idzie w twoje ślady.
I robótkami wreszcie się pochwaliłaś.Widzę,że Cię wciągnęło.Fajnie się robi takie rzeczy nawet,jeżeli tylko dla własnej przyjemności.A kiedyś a nuż mogą się okazać potrzebne.

anastazja pisze...

Acha a wierzbę mam taką samą ,jak Ty.I tez się pod nią chowam często.

teresa pisze...

Witaj Azalio! Robótki przepiękne. Trudno coś wyróżnić.Pozdrawiam

krakowianka pisze...

Azalio...jak miło było zdjęcia oglądac,a Ty prawdziwy nadzorca...:P
Ja tez będąc na urlopie trochę się zaokrągliłam,doszłam do wniosku,że w lecie nie ma sobie sensu czegoś tam odmawiac...spokojnie.:P
Piękne robótki,ales Ty pracowita i zdolna...podziwiam.
Pozdrawiam cieplutko:)

Maja pisze...

Azalio dałam tutaj komentarz, zaraz po Twoim nadaniu, ale go nie ma:(. Być może jest w folderze "spam" w którym ladowałam wcześniej. Teraz mam spokój. Po prostu wyczyściłam w gmailu co trzeba. Domysliłam się co dolega mojemu blogowi. Pozdrawiam:-)

Anonimowy pisze...

Grazynko i co z adresem domowym? czekam, bo sprawdzam poczte i nie dostałam. Pozdrowionka
Basia

Azalia pisze...

Basiu, posłałam Ci wczoraj na adres z Twojego blogu. Pośle jeszcze raz

orzechowa49 pisze...

wszystkie piękne, wszystkie cieszą oczy...najbardziej jednak urzekła mnie sowa....ciekawe ile chcesz za nią bo chętnie ją kupię dla kolekcjonerki sówek....i nie żartuję....mało mnie w tym świecie blogowym bo jakoś tak ciągle czasu brak....

Azalia pisze...

Sowa będzie Twoja.

Łucja-Maria pisze...

Azalio!
Doskonale wiesz, że jestem zafascynowana Twoimi blogami a teraz jeszcze i robotkami.
To są małe arcydzieła.
Zachwyciły mnie Twoje zdjęcia. Świetne.
Najważniejsze, że dzień ten spędziłaś ze swoja ukochaną Rodzinką!
Serdecznie pozdrawiam

Azalia pisze...

Dziękuję, Łucjo. Miło mi, że tak oceniasz. To ważne dla początkującej "artystki". Pozdrawiam

AnkaSkakanka pisze...

Pięknie tworzysz Azalio. Myślałam, że stawiasz pierwsze kroczki w szydełkowaniu, a Ty zaawansowana jesteś. Śliczne te torebeczki, sówki, dywanik i wszystko, co widziałam. Odpowiedź na Twoje pytanie jest pod Twoim komentarzem u mnie na blogu.
Weszłam, bo musiałam zobaczyć te torebeczki. Pozdrawiam serdecznie