Translate

niedziela, 23 września 2012

Plasteliniaczki Tusi

Taki ponury dzień, za oknem szaro, mglisto i wietrzno, a mnie się oczy śmieją i jakoś mi cieplej na sercu. Bo jak się nie uśmiechać, patrząc na te cudeńka, przesłane dzisiaj przez Tusię? Na żółwika, żabkę, ptaszka, na krówkę, która wprost łapie za serce? Szkoda, że nie mogę patrzeć, jak wnusia lepi te stworki, na proces tworzenia. To musi być ciekawe.
Zobaczcie sami, co mnie tak cieszy.



Pozdrawiam.

niedziela, 16 września 2012

Candy w Stonogach

Wczoraj zaczęło się Multi - Candy w:  Stonogi.pl
Warto zajrzeć, bo nagrody bardzo pomysłowe i dużo. Polecam, ja się już zapisałam w kolejce. Może mi się uda chociaż raz w życiu coś wygrać. W cuda nie wierzę, a może?




Moje dzierganie się dzierga... A  , tak a propos dziergania...
Fajnie by było, gdyby można pomyśleć wzór, machnąć szydełkiem, podrzucić motek włóczki w górę i spokojnie patrzeć, jak w górze plączą się nitki, kotłują i za chwilę spada gotowy wyrób. Niech pomyślę... hmm... no, niby fajnie, ale co to za przyjemność? Cała frajda, to możliwość tworzenia, własnym umysłem, oczami i ręcami. Tak, ręcami( wiem jak się pisze i mówi, to nie pomyłka). Zrobienie coś z niczego, jak to zwykliśmy mówić. No bo czymże jest włóczka? Obojętnie czy pozyskana  naturalnie czy w większości z udziałem chemii. Jest martwym przedmiotem, który zalega na półkach, w szufladach lub w workach. Ale gdy ją weźmiemy w dłoń, popieścimy palcami. pogłaszczemy przyjaznym wzrokiem, to w naszych szarych komórkach w tejże samej chwili rodzi się myśl: - Już wiem co zrobię! Mam pomysł!
I od tej chwili zaczynamy szaleć z pomocą naszych niezastąpionych pomagierów( o szydełku, drutach i innych akcesoriach  mowa). Czas ucieka, dzień mija, noc się zbliża, a my dziergamy, dziergamy, prujemy, snujemy, nawijamy, pot  zalewa oczy, głód w kiszkach marsza gra, a my swoje, aż do momentu, gdy z tej martwej włóczki urodzi się cudeńko, nasze, oczekiwane, wymarzone, wypracowane. Wtedy oczy nam błyszczą, ręce drżą ze wzruszenia (i zmęczenia),  twarz jaśnieje. Trwaj chwilo, chciałoby się powiedzieć. Tak, tak, trwaj chwilo. Bo to jest nasza piękna chwila. Patrzymy na to co stworzyliśmy, a stworzyliśmy coś co "żyje". Ma kształt, wymiar, fason, kolor, walor i inne przymioty. Jest naszym dziełem i będzie cieszyć i służyć nam, a może i komuś innemu. I to jest ten cud tworzenia, który towarzyszy każdemu twórcy, obojętnie czy jest wielkim artystą, mniejszym czy amatorem, czy tylko zwykłym rzemieślnikiem, chałupnikiem, rękodzielnikiem - wedle obecnego nazewnictwa, bądź chwilowym twórcą. Kocham te chwile przy dzierganiu, przy pisaniu. Czasem są męczące, ale zawsze zdominowane  ciekawością: - Czy mi się uda? Co z tego wyjdzie? Oby trwały jak najdłużej, czego życzę sobie i każdemu, bo podobno dopóty jesteśmy młodzi i szczęśliwi, dopóki jest w nas ciekawość. Bądźmy zatem zawsze młodzi i szczęśliwi.

Pozdrawiam zerkających otwarcie i ukradkiem.