Translate

wtorek, 29 stycznia 2013

Wpadam na chwilkę.

Długo się nie pokazywałam. To znaczy zaglądam na blog, czytam Wasze blogi, podziwiam robótki, sama też sporo dziergam, ale nie mam czym robić fotek. Zrobiłam szydełkowy tort dla syna na 45 urodziny i kilka zawieszek do komórki czy kluczy. Tort, to nic innego jak metalowe pudełko po ciasteczkach obleczone w wydzierganą  koszulkę. Do pudełka włożyłam smakołyki i zawieszki. Spodziewałam się, że zrobi na synu wrażenie i tak było. Zaraz oddzwonił z podziękowaniem i śmiejąc  się powiedział, że takiego tortu jeszcze w życiu nie kosztował. To znaczy nie miał od mamy, bo ja jestem antytalent kulinarny, szczególnie w pieczeniu ciast, więc chociaż  raz w życiu syn dostał ode mnie tort, a że tylko do patrzenia, to nie szkodzi. ważne, że tort.  Haaa..haaa
Oto główny bohater:
Pomysł mój. Tort ma 28 centymetrów średnicy, a wysokości 12 cm.
Włóczki różne. Zamiast żółtej miała być kremowa, ale mi "wyszła". Zielona też nie taka, jaką chciałam, ale tak krawiec kraje jak mu materii staje.









Zawieszki:
To maleństwa - 5-7 cm wysokości.



Te fotki przysłała mi moja dobra synowa. Dziękuję, Aluniu.

Mam mnóstwo dziergadeł, ale nie mogę ich pokazać. Może kiedyś zdobędę się na aparat cyfrowy, to wtedy obfocę moje robótki. Aparat cyfrowy, to jest moje ciche marzenie. Mam dwa dobre aparaty ale na filmy, a w dobie internetu pożytek z nich żaden.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających na mój blog.