Translate

środa, 13 marca 2013

Dłbanie i czekanie

Czekam na młynek dziewiarski i nic nie mogę robić, bo już widzę oczyma duszy te ukręcone sznury. Dostałam maila, że w poniedziałek nadano paczkę, więc jutro powinnam ją dostać.
Chcąc skrócić czekanie coś uszydełkowałam. Takie drobiazgi. Rozmnażam gryzonie. Na razie trzy myszki,. albo szczurki. Udało mi się wytępić prawdziwe myszki w domu, ale te szydełkowe są niegroźne. To dobre dla tych, którzy mają lęk przed myszami. Można się powolutku oswajać.


 Próbowałam dziergać zamotkę szydełkiem, łańcuszkiem, ale to nie to, o co mi chodzi.






Gumeczki do włosów wyszły fajnie, ale za czorta nie chciały pozować do zdjęcia.  Czerwona była wyjątkowo oporna.


Na dzisiaj tyle. Jak będzie młynek,  to będą i fotki.
 Zima  znowu zagląda nam w oczy. Na szczęście u mnie tylko troszeczkę poprószyło śniegiem i temperatura jest lekko  plusowa.
Śniegu co kot napłakał. Oby nie było więcej.


                                                        To kawałek mojego podwórka.

 Pozdrawiam i życzę szybkiej wiosny,


4 komentarze:

Mariola Wichrowska pisze...

Gumeczki mi się podobają :) Fajna ozdoba do zwykłego kucyka :)

Anonimowy pisze...

Cały śnieg jest u mnie. Pada drugi dzień :-)

notaria

barbaratoja pisze...

Cip, cip, taś, taś, jak woła się na myszki?
A u mnie słoneczko i resztki , malutkie resztki śniegu!

JaGa pisze...

Myszki jak żywe!!!
Pozdrowionka.