Translate

poniedziałek, 11 marca 2013

Robótek ciąg dalszy.

Napatrzyłam się na blogach różniste zamotki i chcę spróbować. Zaczęłam robić na palcach, na którymś blogu znalazłam instrukcję, umotałam z dwadzieścia centymetrów,  ale to straszna mordęga. Zachciało mi się młynka i zamówiłam. I w sam raz trafiłam na ostatni egzemplarz, bo jak się okazuje młynki mają branie. jutro powinnam go już mieć. Zamówiłam ten tani, za 62,5 zł. Ciekawa jestem jak mi pójdzie plecenie sznurków.

Informacja dla   Notarii.  To jest zamówiony młynek:



A robi się na nim  sznury dzianinowe z włóczki, z których można robić zamotki an szyję.




Fotka zamotek z blogu: http://filciinnebozeny.blogspot.com
 




Póki co, dziergam zółte kurczaczki na zamówienie. Mam już 6, a ma być 12. Bardzo fajnie się robi kuraczki. Dzisiaj próbuję wzór kurczaka, jako osłonki na jajko.
Na razie początek:







Dla córki od sąsiadki zrobiłam włóczkowy naszyjnik, albo kołnierzyk. Kolorki sama wybierała. Jest zadowolona, ale nie dała się  pstryknąć.






Miały jeszcze być koraliki między czarnymi słupkami, ale nie czekała, bo sie spieszyła na randkę.
Dla siebie zrobiłam broszkę  z dratwy. Trochę za duży ten guzik w środku, ale nie mam nic mniejszego. Może zrobię z modeliny.


Zdjęcia nadal mi nie wychodzą dobre, Raz się udadzą, a  raz nie.  Pokazuje takie jakie są.

Dodaję, bo skończyłam  kurczaka na jajko. Cholerka, nie wychodzi mi tak jak chcę, mówię o zdjęciach. Coś mozna zobaczyć, ale w rzeczywistości kuraczek jest słodki.

Boczkiem



Od kuperka




Na dzisiaj dość. Trzeba pogapić się w telewizor. Może koniec świata blisko, a ja nic nie wiem. Miłego wszystkiego życzę wszystkim, tu zerkającym. 

10 komentarzy:

Maya pisze...

Masz zacięcie, Azalio, oj masz :)) i ładnie Ci wychodzi. Aparat Minolta nienajlepszy model, ale cóż... trzeba przecierpieć. Pozdrawiam cieplutko :)

azalia pisze...

Mayu, Minoltę mam na klisze i jest rewelacyjny. Ani rz mnie nie zawiódł. A ten cyfrowy, który mam teraz, to jest Canon. Robi świetne zdjęcia, tylko ze mnie taki fotograf. Instrukcja jest w języku angielskim i się męczę. Pomalutku ogarnę. Pozdrawiam

Mariola Wichrowska pisze...

Słodki taki kurczaczek :) Sama muszę spróbować :D

anastazja pisze...

Kurczaczek udany,taki wiosenny,ja tez próbowałam,ale wyszło mi cis takiego kurczątkowo-kogucio-zajączkowatego.Miałam jakis wzor, i ....robiłam wg niego!!!

Anonimowy pisze...

A ja znowu jak ta miernota: co to jest młynek?... Bo chyba nie do kawy? Są tańsze ;-)

notaria

azalia pisze...

Zaraz pokażę.

Anonimowy pisze...

To ja jeszcze nigdy takich młynkowych sznurków nie widziałam. Można się fajnie bawić w zestawienia kolorów. Czego to ludzie nie wymyślą?;-) Młynek do włoczki, no, no... Chciałabym zobaczyć jak to działa.

notaria

artesania pisze...

Azalio, jak ty pędzisz. Ale to dobrze, znowu nowe wyzwanie. Czekam na naszyjniki - zamotki, pewnie niedługo pokażesz. Kurczak widać że słodki.

Anonimowy pisze...

Obejrzałam filmik, a nawet kilka. Czy te inne maszynki tez zamierzasz nabyć, żeby motać takie rzeczy?

notaria

azalia pisze...

Haa...haaa... Pewnie że chciałabym mieć, chociażby po to, żeby nauczyć się nowych technik, ale poszłabym z torbami, bo to drogie instrumenty. Jutro, to znaczy dzisiaj będę miała młynek. Jak coś ukręcę, to pokażę. Maja ludziska pomysły, prawda?