Translate

piątek, 22 marca 2013

Zabijanie czasu

Wiosna podobno się zaczęła. Podobno, ale w kalendarzu, bo znowu zawitała nieproszona zima. Mrozu wielkiego nie ma, natomiast śniegu przybywa i jakieś przenikliwe  zimno wciska się za kołnierz. Brrrr... Ostatnio pokazywałam zdjęcie z wiosenną aurą, a dzisiaj muszę pokazać zimę, ale dopiero na końcu wpisu.
Nie ma się z czego cieszyć, bo synoptycy straszą powrotem mrozów, mój telewizor nadal milczy, więc dla zapełnienia wolnego czasu zajęłam się dzierganiem. Nic tak nie wycisza jak szydełko, a kolorowe motki rozweselają wszelkie smutki. 

Skończyłam wczorajszą broszkę. Powinnam jeszcze ozdobić środek malutkimi koralikami, ale mi się na razie nie chce.


Dzisiaj znowu zdjęcie gorsze niż wczoraj. 


Biała różyczka. W środek dam coś innego, bo ten guziczek tylko do zdjęcia, żeby nie było pusto w środku.
 


Nie wytrzymałam bez kręciołka i zrobiłam lnianą zamotkę. Kolor kości słoniowej, a nie taki jak an zdjęciu.


A to coś  melanżowe zrobiłam dla koleżanki. Jeszcze nie dokończone. Czekam, aż mi przyniesie koraliki i będę kombinować co dalej. Jej się to coś podoba, i włóczkę sama przyniosła, mnie nie bardzo. 


Kurka nie chciała pozować, ale przyszpilałam nogi do poduszki i pstryknęłam fotkę. Widać, że się poruszyła, hiii..hiii

Tak u mnie  wygląda zima na wiosnę.

 
Zmykam z blogu, bo sowy na mnie czekają. Pozdrawiam

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ale masz przynajmniej kolorowe zajęcie :-) Ta pierwsza broszka bardzo ładna, choć samego w sobie zielonego koloru nie lubię.

notaria

barbaratoja pisze...

Ciekawi mnie ta praca dla koleżanki :-)
Kurka świetna!

Mariola Wichrowska pisze...

U mnie na razie aż takiego śniegu nie ma ale cały czas jest strasznie zimno...
A broszka jest bardzo ładna :)