Translate

niedziela, 14 kwietnia 2013

Niedzielne dzieganie

Zrobiłam sobie prezent. Opaskę na włosy. Nigdy nie nosiłam opaski, a teraz mi się spodobała i będę nosić. To bardzo wygodny drobiazg, bo trzyma włosy w ryzach. Róż trochę  majtkowy, ale co mi tam. Po domu  może być. Dodałam czerni, żeby nie było zbyt majtkowo.


A tak wygląda na ludziu, to znaczy na mnie. Kiepsko się robi zdjęcie sobie, ale coś wyszło.




Zaczęłam robić coś z cienkiego  sznurka jutowego. Nie wiem co to ma być, może siatka na zakupy, a może serwetka... Tylko ten sznurek strasznie "pachnie". Prałam go, ale nie stracił swojej odurzającej woni. Może ktoś mi podpowie jak się pozbyć tego smrodku?


Nie znam technologii produkcji sznurka jutowego, ale jedne mają  obojętne zapachy, a inne po prostu śmierdzą. Pamiętam, że kiedyś robiłam coś ze sznurka sizalowego i też był cuchnący. Spróbuję gotowy wyrób wygotować, może zapach zniknie, oby tylko sznurek się nie rozlazł w gotowaniu.  Metoda prób i błędów, to najlepsza szkoła, ale czasem bywa kosztowna.
Pozdrowionka zostawiam 

10 komentarzy:

Mariola Wichrowska pisze...

Ja się nie znam na sznurkach ;/
Ale opaska bardzo mi się podoba, nie przeszkadza mi ten majtkowy róż ;)

anastazja pisze...

Ja noszę opaskę cała zimę ,także zimną wiosna i jesienią.Parę lat temu miałam niedowład prawej części twarzy-prawdopodobnie mnie zawiało-i od tej pory dmucham na zimne.

A na sznurkach się nie znam,niestety,za to te kwiatuszki w poprzednim poście bardzo ładne.Nie bolą Cię palce,jak robisz tak długo szydełkiem?

Azalia pisze...

Basiu, mogę cały dzień dziergać i nic nie boli. Na razie, może kiedyś zaboli. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Nie mam awersji do jakichś kolorów, ale róż źle mi się kojarzy, może to przez Dodę?
Pozdrawiam

artesania pisze...

O sznurek zapytaj Jutę. W opasce Ci do - no nie napiszę do twarzy, bo nie widać, więc do OCZU. Fajna.

Azalia pisze...

Dzięki. Nie pomyślałam o Jucie.

juta pisze...

Próbowałam się dokładniej przyjrzeć temu sznurkowi z którego robiłaś.I wygląda on jakoś inaczej o tego mojego jutowego z którego ja robię.Kiedyś bardzo dawno miałam sizal (którego używano do snopowiązałek)i rzeczywiście śmierdział on niesamowicie.Nie dało się tego zapachu nijak pozbyć.Ale te sznurki,które kupuje w opisanych przeze mnie miejscach (u mnie w kategoriach) nie mają takich problemów.Napisz może skąd miałaś ten swój sznurek?
Zdarzało mi się prać swoje prace sznurkowe ,zwłaszcza torebki.Ale było to tylko i wyłącznie w celu ich zmiękczenia a nie z powodu zapachu.Natomiast nigdy sznurka nie gotowałam:)Nie mam pojęcia jakie to może dać efekty:))
Tak czy inaczej bardzo mnie cieszy ,że zechciałaś popracować ze sznurkiem.I to tak ładnie.
Proszę nie zrażaj się a jedynie zamień ten obecny na inny.
Jeżeli będę mogła być w jakikolwiek sposób pomocna, bardzo chętnie odpowiem na każde pytanie na które będę potrafiła.Zarówno na blogu jak i w poczcie mailowej (adres do mnie jest na moim blogu)
Opaska bardzo fajna.Zwłaszcza wersja "na ludziu":)))))
Pozdrawiam bardzo serdecznie.

rodorek pisze...

Opaska i mnie się podoba:) Fajny miałaś pomysł na połączenie z czernią, bo wyszło ciekawie:)

azalia pisze...

Lubię łączyć czerń z jasnymi kolorkami, a do różu pasuje dobrze.

azalia pisze...

Jutko, ten sznurek kupiłam w badziewnym sklepie - wszystko po 3 zł - to duży kłębek i był zafoliowany, więc nie czułam smrodku. Jest mocny, dość cienki, ale po wypraniu zmechacił się. Dzisiaj kupiłam kilka motków w sklepie rolniczym, są ok.
Dziękuję za podjęcie tematu. Ty jesteś fachura w tych sprawach. Pozdrawiam