Translate

sobota, 6 kwietnia 2013

Sówka w pełnym rynsztunku

Wróciłam od dentystki i od razu wzięłam sówkę w obroty. Ząb bolał nadal, bo to jeszcze nie koniec borowania, więc ratowałam się robótkami. Mariola radziła, żeby dorobić sówce skrzydełka. Są skrzydełka.
Od razu sówka nabrała wyrazu i pewności siebie. Towarzyszyła mi przy kawusi, ale pić nie chciała.









Jestem zakochana w sówkach i chyba nie ja jedna, bo na wielu blogach widzę ich dużo.

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Nie chce kawy, bo jest jej smutno: Ciebie boli ząb, a ona nie może ukoić Cię w bólu, a po drugie jest sama - dorób jej może towarzysza... "Vita misero longa, felici brevis" twierdzili potomkowie Romulusa. W temacie bolącego zęba współczuję i trzymam kciuki, aby zakończyło sie jak najszybciej. Aajek

azalia pisze...

To prawda, Aajku, że "Życie jest długie dla kogoś biednego(nieszczęśliwego), krótkie dla kogoś, kto jest szczęśliwy".
Życie w samotności, to tak samo jakby się było nędzarzem. Dorobię sówce partnera, nie będę skąpa. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

papillon21 pisze...

Mam nadzieję że pokażesz te dla mnie bo jak wiesz ja ich widziała inaczej nie będę

azalia pisze...

Pewnie, że pokażę. Mam trochę opóźnienia, ale postaram się:-))))

JaGa pisze...

Śówka...śliczna i jaka majestatyczna :)
Pozdrowionka.

Anonimowy pisze...

Ty to kusicielka jesteś ;-) Na robótki szydełkowe mnie nie namówisz, bo mi brak czasu, ale co do Ciebie zajrzę, czy tutaj, czy na główny blog, to zaraz kawą kusisz. No i mam, wypiłam z samego rańca, nie mogąc dospać w niedzielę.

notaria

Anonimowy pisze...

Cholera, idę robić druga kawę ;-)

notaria

azalia pisze...

Masz tempo w piciu kawy. Teraz Ty mnie skusiłaś. Już się woda gotuje:-))))

azalia pisze...

Napuszona, jak to sowa. Serdeczności, Marylko