Translate

piątek, 31 maja 2013

Komórczak

W deszczowy dzień szydełkowanie jest dla mnie najlepszym zajęciem , więc sobie dziergałam i udziergałam komórczaka z klapką. 

  

Kilka kwadracików, z których powstaną komórczaki, a może coś innego. 



Ostatnio zaraziłam  sąsiadki opaskami na włosy. Zrobiłam wczoraj dwie i jeszcze mam zamówienia. Zdjęcia nie oddają prawdziwych kolorów. Jedna opaska jest wrzosowa z soczystym fioletem, a druga oliwka z ciepłą  zielenią. Nocą się źle robi zdjęcia. 



Dochodzi druga w nocy, a deszcz wciąż pada i nie zamierza przestać. 
Czas na sen. Pozdrawiam i zmykam.

sobota, 25 maja 2013

Frędzelki

Skończyłam torebkę z włóczki melanżowej. Parę dni temu pokazywałam przód. Nie miałam pomysłu co dalej, ale wymyśliłam, czarny tył i pasek - warkocz z zamotek. Młynek się przydał. Dorobiłam frędzelki, wszyłam pikowaną podszewkę i oto  moje dzieło:






Tył




Wnętrze



Nie ma jeszcze zapięcia. Myślę o dużej zatrzasce albo o guziku magnetycznym. Można wszyć zamek, ale nie jestem zdecydowana. Torebka jest spora, bo ma wymiary 25cm  na 25cm  i nie rozciąga się. Jest dość dobrze usztywniona pikowaną podszewką. Uszy też się nie rozciągają. Do zamotek wciągnęłam podwójną grubą nić bawełnianą. Można ją nosić na ramieniu albo jak listonoszkę. Zastanawiam się czy nie skrócić frędzelki. Chętnie posłucham rad. 
Ostatnio pisałam, że zdekupażowałam puszkę po kawie Ince. Muszę sprostować, bo to nie dekupaż, tylko paćkanie farbami i brokatem. Jest już w użyciu. Trzymam w niej szydełka, nożyczki, druciki. 
Nie mogłam zrobić na stojąco, bo lampa z góry blikowała, więc zrobiłam w pozycji horyzontalnej, na boczku. Nie jest atrakcyjna, ale zamiast wylądować w śmietniku, służy mnie.  



Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny i komentarze.


czwartek, 23 maja 2013

Recykling

W czasie deszczu dzieci się nudzą, a co robią dorośli? Różne rzeczy, ale nie nudzą się. Jak można się nudzić, mając szydełka i włóczkę? No, nie można i już. Pisałam już kiedyś, że ja ma chyba ADHD, bo zaczynam coraz to nowe robótki. Robię coś, fajnie mi wychodzi i nagle  rodzi się w głowie nowy pomysł, więc odkładam robótkę i zaczynam nowe "dzieło". Dzisiaj porząkując szafki w łazience zobaczyłam plastikowe pudełko po kremie. Miałam je wyrzucić, ale nie, już mi coś zaświtało  w głowie i zabrałam się do dekupażowania. Znalazłam stare zapasy papieru, farb i z pudełka zrobiłam pojemnik na moje szkiełka, a potem dorobiłam czapeczkę z włóczki i mam dwa w jednym: schowek na koraliki i szkiełka z igielnikiem. Pudełko jest dość spore, takie 0,33, a może więcej.

Pudełko po recyklingu wyglądało tak:




  



W czapeczce i ze szpileczkami tak się prezentuje:



Czapeczka jest zdejmowana.
Zrobiłam totalny recykling. Pudełko to raz, a dwa, to malutkie resztki włóczek, związałam, pościubiałam i mam nowy przybornik.  Ten wczorajszy już wybył z domu do sąsiadki. Trochę za mało przyciągnęłam oczka, bo widać ocieplinę, ale z tego się nie strzela. Na własny użytek  może być.

Idąc za ciosem zdekupażowałm puszkę po kawie Ince. Wyszło tak sobie. Na razie schnie, ale jak będzie do użytku, to pokażę. 
Noc mnie zastała przy tej zabawie, a za oknem ulewa na sto fajerek. Godzina duchów nastała, więc uciekam pod kołderkę. 
Dobrej nocy i miłego jutrzejszego dnia życzę.

środa, 22 maja 2013

Oszukane filcowanie

Spodobały mi się tak zwane "babcine kwadraty|. Dlaczego babcine, to nie mam pojęcia. Na wielu blogach je widziałam. Trafiłam na blog z dziesiątkami, a nawet setkami  wzorów kwadratów. Można wybierać dowoli. Podaję link dla zainteresowanych: http://craftyminx.typepad.com/a_granny_a_day/200-crochet-blocks-1/
Zrobiłam najprostszy wzór.



A potem wykorzystałam go do zrobiornia igielnika.


Zamierzałam zrobić igielnik z samych kwadratów, ale się rozpędziłam i obrobiłam naokoło pósłupkami. Drugi zrobię z kwadratów, będzie foremniejszy i zgrabniejszy.
Niedzielnym moim osiagnięciem są korale niby filcowane. To pierwszy mój taki wyrób. "Filcowanie"  zajęło mi sporo czasu i wydawało mi się, że będzie klapa, ale efekt jest dobry. Do kulek dołączyłam korale piasek pustyni, nanizałam na cieniutką tasiemkę i ptp moje fałszywe korale filcaczki.



"Filcowałam" według mojego pomysłu.
Najpierw robiłam kulki z folii aluminiowej, kuchennej. Kawałek folii zmięłłam w palcach, a potem do oporu kręciłam kulkę w dłoniach. Nstępnie kulkę posmarowłam klejem "Magik" i dokładnie owinęłam cienką, moherową włóczką. Po wyschnięciu polakierowałam super mocnym lakierem do włosów. Nstępna czynność, gdy kulki były suchutkie, to zrobienie otworów drutem dziewiarskim. Kulki korali niewiele się różnią od prawdziwie filcowanych. Igła, tasiemka, koraliki do przekładek i koniec.

Tak zaczynałam. Pokazuję pierwszą próbkę:


Kulka przed lakierowaniem:


Po lakierowaniu:



Następne korale zrobię z innym wkładem. Zamiast folii użyję papieru toaletowego, włóczka będzie się lepiej przyklejać.

I jak zwykle coś na okrągło. Podkładka pod filiżankę, na razie jedna, ale już kolejna się robi. W planie jest komplet - 6 podkładek + jedna większa. To będzie prezent dla bratowej, bo lubi takie kolorki, a w czerwcu ma urodziny.



Na zakończenie pokażę niedzielny  wiatr.



Pozdrawiam i zmykam, bo już ciemna noc.

piątek, 17 maja 2013

Natępna torebka

Zostało mi trochę włóczki melanżowej Himalaya i zaczęłam robić następną torebkę. Wystarczyło włóczki na przód. Tył muszę zrobić z czarnej, bo nie pamiętam w którym sklepie internetowym kupiłam tę włóczkę, a bardzo mi się podoba. Wymyśliłam wzór w połączeniu z czarną i pomarańczową, i tak wygląda. Może tył zrobię z czarnego filcu, mam kawałek. Na razie pokazuję to, co zrobiłam. Całość pokażę jak będzie torebka skończona. 



Nareszcie zakwitł bez i widzę go przez okno, jest prawie na wyciagniecie ręki. 


I pierwsze kwiatuszki na pomidorach. Nie wiem co będzie z nimi dalej, bo w tym roku po raz pierwszy posadziłam pomidory, tylko pięć sztuk. Może się uchowają. Cieszę się nimi jak dziecko. 


  Pogoda w sam raz na prace w ogródku. Jest ciepło, chociaż pochmurno. Byle tylko nie zaczęło padać, bo mam wielkie plany ogródkowe. Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie, a szczególnie tych, którzy zostawiają ślad bytności.. 


wtorek, 14 maja 2013

Różowo mi

Nie lubiłam koloru różowego, ale ostatnio zaczął mi się poodbać. Nie wiem na jak długo. Wczoraj znajoma przyszła z 8 - letnią wnuczką i z różową włóczką zamówić torebeczkę dla młodej damy. Jak sobie  wymysliły, tak zrobiłam. Chciałam zrobić okrągłą, ale młoda chciała prostokątną. Dobrze, że mam już młynek i zamiast szydełkować pasek do torebki, błyskawicznie ukręciłam.
  


Żeby zmienić kolor, zrobiłam sobie podkładkę pod filiżankę z czystej bawełny.


A potem jeszcze różową. 


Fotki robiłam w nocy i nie są dobre. Kolory w porządku, tylko tło wyszło bure. 
Może kiedyś opanuję funkcje  aparatu i będę robić lepsze zdjęcia, na razie nie mam czasu. 
Pogoda się skiepściła na amen. Bez przerwy deszcz, zimno i trzeba siedzieć w domu, a robota w ogródku czeka.  
Pozdrawiam i zmykam.

sobota, 11 maja 2013

Dzisiaj wiosennie

Wczwartek nareszcie wysłałam upominki z "rozdawajki" do Barbarytoja i Artesanii. Cieakwa jestem czy dziewczyny będa zadowolone. W poniedziałek powinny już dostać paczuszki. 
Wracając z poczty wdepnęłam do secondhandu  i wyszperałam jedną fajną serwetkę.  Dość duża i w bardzo dobrym stanie. Cena oszałamiająca - 1 zł.  wzięłam od razu, bo kolorki takie dla mnie, a poza tym mogę odgapić wzór. Nigdy nie robiłam serwetek z kordonka, ale chyba spróbuję, bo wzór prosty i wyraźny.  Schematy mi jakoś nie leżą. Wolę odgapiać z gotowca. 



Kupiłam grubszy kordonek i kiedyś się za to zabiorę.

Dzisiaj mam dzień lenia, bo pogoda prawie barowa, więc wzięłam aparat i napstrykałam trochę wiosennych zdjęć. 
U moich sąsiadów obficie kwitną jabłonie. Co roku zachwycam się kwieciem rajskich jabłonek. 


W środku ogrodu dorodna papierówka. Piękna, dostojna, jak panna młoda.


I mój przyjaciel, Leon, z którym codziennie sobie gaworzymy,  patrząc czule w oczęta. 


A to urodzaj szyszek na moim ogromny świerku


I paprocie, które nie wiem skąd do mnie przywędrowały. Co roku jest ich więcej. Nie niszczę ich, bo jak się rozrosną, to stanowią prawdziwą ozdobę ogródka, a poza tym nie wymagają pielęgnacji. Same dają sobie radę.


Poziomki też się samwe namnożyły. Dwa lata temu przyniosłam z lasu pięć sadzonek i nie byłam pewna czy się przyjmą. Uparły i rosną. 

  
I to by było na tyle, jak mawiał profesor Stanisławski. Deszcz wisi w powietrzu, więc odpada mi podlewanie moich wszelkaich roślinek. Odpoczynku życzę wszystkim i lepszej pogody niż u mnie.

czwartek, 9 maja 2013

Znowu kręcę

Wczoraj dostałam nowy młynek ze sklepu internetowego "włóczka.pl"w zamian za odesłany z defektem.
Reklamację przyjęto bez karty gwarancyjnej, bez dowodu wpłaty, bez oryginalnego opakowania, jednym słowem porządna firma. Młynek jest  fajnym urządzeniem, ale trzeba obchodzić się z nim jak z jajkiem, bo ma bardzo delikatne chwytaki włóczki i należy pamiętać żeby włóczka była luźno odwinięta z motka, bo jak tylko nić się lekko napręży, to w młynku zaczyna coś zgrzytać i się zacina. Poza tym włóczka musi być mięka, nie za gruba i nie za cienka, a mowy nie ma o użyciu sznurka czy dratwy. Tylko włóczka i niezbyt włochata.
Skoro już mam nowy młynek, to musiałam go wypróbować. Ale się nakręciłam, od rana do wieczora z przerwami. Pokażę mój urobek. Same zamotki bez zapięć.


Pierwsze trzy zamotki są z akrylu.










Następne z czystej bawełny, lekko nabłyszczanej,  niezbyt grubej.








Różowy zamotek jest bardzo delikatny z pojedynczych oczek i sam sie zrobił, bo chciałam spruć uszkodzony ukręcony sznur i wziął się dziwnie rowlókł i potroił swoją długość. Zostawiłam tak.  Strzeliłam kwiaatuszek i szafa gra.

Przez święta zrobiłam  torebkę z włóczki Himalaya, z jednego kwadratu złożonego rogami do środka. Jeszcze nmuszę wszyć podszewkę i dodać coś do do trzymania. Nie wiem jakie zrobić uszy, to znaczy pasek. Długi czy krótki i z tej samej włóczki czy tylko czarny? Chyba czarny, a Wy jak uważacie?


A tak wygląda otwarta.


Torebka jest dość duża, 28cm x 28 cm. Zrobiłam przy łączeniu od góry trójkątną wstawkę, bo byłaby zbyt płytka. 

Noc jest piękna, cieplutka i już słyszę za oknem ptaki. W dzień była mocna burza z piorunami, a teraz jest nareszcie spokój. 

sobota, 4 maja 2013

Deszczowe dzierganie

Co można robić w deszczową pogodę? Wiele rzeczy, a ja mam pod reką szydełko i niech sobie pada, a ja dziergam. 
Skończyłam ostatnio zaczętą torebeczkę. Jest nieduża, 16cm x 16cm, z klapką zapinaną na guzik, a pasek ma zrobiony na młynku dziewiarskim. Został mi jeden niedokończony zamotek i wkorzystałam go do paseczka. Czekam na zwrot młynka ze sklepu włóczka.pl. Odesłałam uszkodzony, obiecano mi uznać reklamację i porzysłać nowy. 
Torebka jest robiona "z głowy".  




Koniec sesji zdjęciowej, trzeba się brać do sadzenia warzyw, bo deszcz przestał padać i wyszło słońce. Kupiłam dzisiaj kilka sadzonek pomidorów, kapusty, ogórków, lubczyku, selera, truskawek i teraz muszę to zagospodarować, a czy coś mi z tego wyjdzie, to się okaże za parę tygodni. Do następnej robótki. Pozdrawiam