Translate

piątek, 28 czerwca 2013

Sowa śmieszka

Skończyłam zaczętą rano sówkę i tak mi się spodobała, że muszę od razu ją pokazać. To miała być  sowa wesolutka, śmieszka, a jest trochę śmieszna. Robiłam bez planu, tak od niechcenia, kolorki też przypadkowe i chyba mi się udała. A, co tam,  pokazuję i już.


Miało być maleństwo do towarzystwa tej poprzedniej, a wyszła mi sówka wielkoludek. 13 cm na 9 cm. 
Ma sznureczek do zawieszenia. Gdybym miała samochód, to powiesiłabym ją przy tylnej szybie, niech sobie dynda.


Można ją przypiąć do torby, do plecaka albo zawiesić u lampy stojącej Z sówką zawsze raźniej w domu.

A to jej pulchniutki tyłeczek. 





Wymyśliłam, że następna sowa będzie dwustronna.  Sama jestem ciekawa jak będzie się prezentować. 
A deszcz nie ustaje. A ja marznę. 

12 komentarzy:

JaGa pisze...

Azalko jak ją tylko zobaczyłam na moim blogu, zaraz przyleciałam - jest śliczna!

Pozdrawiam cieplutko.

madebymali pisze...

Ślicznie wyszła:)Czekam na kolejne:)

notaria pisze...

Sowa zezowata ;-) Mam pomysł!!! Zrób taką dużą sowę jako plecaczek, co? Dla bezpieczeństwa powinna się otwierać od pleców - tak mi przyszło do głowy, gdy patrzyłam na tył tej ostatniej tutaj. Co myślisz? Dałoby radę?

Azalia pisze...

Bomba,pomysł. Ty masz oko!
Plecaczek? Chyba da się zrobić. Muszę spróbować.

Azalia pisze...

Kolejna już sie robi:-))

Azalia pisze...

Marylko, Ty fruwasz po ciemku? Haaa...haaa

Małgorzata pisze...

Świetna i masz świetne pomysły:)

Azalia pisze...

To sie cieszę, że tak ocenaisz.:)))

karto_flana pisze...

Swietna ta sowka :)

Azalia pisze...

Za każdym razem inna mi wychodzi:-))

artesania pisze...

Jest śmieszką bo wywołuje uśmiech, urocza!

Azalia pisze...

To prawda, taka zezowata śmieszka.