Translate

piątek, 12 lipca 2013

Zniewolenie

Dwa dni temu  pisałam, że odkładam kwiatki i inne drobnostki na później, bo pracuję nad sową, a wczoraj musiałam przerwać spoufalanie się  z sową i dziergać coś innego. Zostałam po prostu zniewolona, zmuszona, przyparta do muru. Podczas największej ulewy wpadła do mnie jak błyskawica moja  psiapsiółka i niemal z  płaczem prosiła, żeby jej zrobić coś na szybko, na prezent dla teściowej. 
- Na kiedy? - pytam. 
- Na już - słyszę.  
Trochę się zdenerwowałam, bo jak to tak, wpada i żąda na już. 
- Co to ma być? Jaki wzór, kolor i z czego? - pytam. 
A ona zamiast odpowiedzi wskazuje na leżącą jedną część zaczętej torebki.
- O, to! - wykrzykuje. - To będzie w sam raz, bo teściowa ma mieszkanie w stylu rustykalnym i na pewno taka serwetka jej się spodoba, a jakbyś  zrobiła do tego parę podkładek, to byłoby cudownie. 
- Kobieto, a kysz od tego,  to jest  część torebki, na którą ktoś czeka - wymawiam się. - W sobotę muszę mieć gotową. Wybierz inną włóczkę - mówiąc, podsuwam kosz z włóczkami. 
A ona jak dziecko:
- Ja chcę tę. Zapłacę i dodam kopę jajek od moich kur. 
- To jest argument - odparłam. - Lata świetlne nie jadłam swojskch jajek. Przyjdź za trzy godziny.
- Bierz się do roboty, ja poczekam - odpowiada i rozsiada się w fotelu. - Mogę zrobić kawę - dodaje z szelmowskim uśmoechem.
Cóż miałam robić? Zniewolona, omamiona jajkami, zaczęłam dziergać, popijając kawę i po trzech godzinach skończyłam. 
Dobrze, że chciała tylko cztery podkładki, bo gdybym zrobiła sześć, to nie wystarczyłoby mi włóczki na zamówioną torebkę. 


Podkładki



Cały zestaw 



Jak robiłam zdjęcie, to czwarta podkładka była jeszcze nieskończona i nie pozowała. Do podkładek dodałam ciemnego brązu i zółci, żeby oszczędzić melanżowej włóczki. 
Wieczoram przyszła podziękować mi za trafiony prezent, bo teściowa bardzo zadowlona z podkładek.  Nie ukrywam, że ja też, bo na kolację zjadłam pyszną jajecznicę.  W piątek zamiast kończyć sowę, będę od początku dziergać torebkę. Koleżanka uprosiła o jeszcze jedną podkładkę dla siebie. Nie mogłam odmówić i zrobiłam. Wzór wymyślony ad hock. Może włóczki na torebkę wystarczy. Ach, to moje miękkie serce. Ale czego się nie robi dla swojskich jajek.





Już mnie nie ma. Pozdrawiam

7 komentarzy:

peja0515 pisze...

Azalio wcale Ci się nie dziwię, bo ja też mam takie miękkie serce, co nie zawsze........... Pozdrawiam!

Azalia pisze...

Znam to powiedzenie, ale rzadko pamiętam o nim.Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

"...a miodu nie chcesz?..." CHAPEAU BAS!!! Aajek

Azalia pisze...

Żartuj sobie, żartuj. A miodzik uwielbiam, jak każdy łakomczuch. Serdeczności ślę.

Czarna Jagoda pisze...

Bardzo ładne, ale za takie swojskie jajka to też bym nie odmówiła :D

Azalia pisze...

Oczywiście! Warto było.

tonka pisze...

Słusznie,swojskie jajka warte każdej ceny ;)