Translate

wtorek, 6 sierpnia 2013

Awaria

Wczoraj zabawiałam się młynkiem do zamotek i  się skubaniec  wziął i zaciął. Zgrzytnęło,  chrupnęło i stop orkiestra. Korbka  ani drgnie. Kręciłam zamotek z włóczki Azalii i chyba się "jej" nie spodobało, ze ja skręcam w młynku. To zapewne "jej" sprawka. 
Zamotek miał być długi na 4 metry, a jest tylko na 2, 5 m. Zaniosłam młynek do sąsiada ,elektryka(haaa...haa). Może naprawi, chyba,  ze zepsuje do reszty, a to byłoby już  fatalnie. 
Zamteczek dość skromny. Podoba mi się  ta włóczka, bo w świetle migoce, jakby miała wplecione koraliki. 



A to moje spotkanie ze słońcem, oko w oko.


Idę spać, bo zaraz będą piać koguty. Dobrej nocy i dzień dobry.






















4 komentarze:

moj maly art swiat pisze...

Super ten zamotek niebieski - to chyba można nosić jako ozdobę na szyi? przykro mi z powodu awarii - jestem zawsze zła jak mi się coś popsuje pozdrawiam Maria

Azalia pisze...

Witaj, Mario
Tak, to się nosi na szyi jako ozdobę. Ja też jestem zła, bo miałam na młynku kręcić paski do torebki i klops. Pozdrawiam

Jolanta pisze...

Zamotek jest śliczny!
Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

Hania pisze...

Bardzo ładny zamotek, nie spodziewała bym się, że z tego kolorku wyjdzie taki fajny a tak się składa że mam też trochę tego kolorku Azali :)
Pozdrawiam