Translate

piątek, 9 sierpnia 2013

Coś się kończy, coś zaczyna

Torebka wymiankowa skończona i jest  już w drodze do Ani. Na razie nie pokażę, bo najpierw musi zobaczyć ją Ania. Ciekawa jestem czy jej się spodoba. Zawsze mam hercklekot, gdy robię coś na zamówienie. Chyba nigdy się tego nie wyzbędę. To nazywa się trema i ja ją teraz odczuwam, aczkolwiek dotąd nie znałam tego uczucia. 
Młynek naprawiony i już na nim kręcę zamotki. Bardzo lubię tę technikę, bo nie trzeba myśleć, tylko kręcić korbką. Nawet moja córka się tym zaszczepiła.


Zaczęłam robić kwiatuszki do nowego projektu kosza kwiatów. Miałam zapas kwiatków, ale muszę robić nowe mniejsze, bo format ma być mniejszy od poprzednich, więc i kwiatuszki powinny być mniejsze.


Kwiatki na zdjęciu wyglądają na duże, ale naprawdę są małe. Średnica od 3-5 cm. Nareszcie utrafiłam w dobry podkład na tło do fotografowania. To torba na zakupy z juty, w kolorze ciemnej oliwki. Kolory na tym tle wychodzą autentyczne.

Dla siebie zrobiłam broszkę z lnianej dratwy szewskiej. Fajnie się prezentuje przypięta do marynarki.


Wczorajszy dzień był masakryczny. Podobno to szczyt temperatury tego lata. Od jutra ma być już chłodniej. Oby. 
Zmykam do spania, bo  raniutko muszę wcześnie wstać i przygotować na dziesiątą worki ze śmieciami do odbioru. Na szczęście u nas nie ma takich problemów jak w innych rejonach.  Przywieźli worki, na każdym worku jest napis do czego służy. W sumie mamy tylko 3 rodzaje worków. Nie trzeba się za bardzo gimnastykować co do czego. Można prosto, jak ktoś mądrze pomyśli. Nie wiem dlaczego gdzie indziej tak nie można?
Pozdrawiam w środku nocy. Dobranoc.
  




16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Na dziesiątą??!! U nas każą wystawiać worki na siódmą rano! I jest ich pięć rodzajów. Ale ja na razie uzywam trzech. Na co mi worek na wsi na odpady organiczne, skoro mam kompostownik, prawda? I nie wywalam tektury ani papieru, bo palę w piecu kuchennym. Piękną broszkę sobie zrobiłaś :-)

notaria

Azalia pisze...

Moja wieś jest duża, ponad 4500 mieszkańców, więc każda dzielnica ma wyznaczoną godzinę.
Ja też mam kompostownik, a papiery i pudełka tekturowe odkładam do piwnicy, do podpalania w centralnym.
Broszka mi się udała, to prawda:-))

karto_flana pisze...

U nas juz chlodniej- posylam nieco deszcze, bo wlasnie pada ;)

Azalia pisze...

Dzięki wielkie. Doleciał do mnie,jakaż ulga. Ale nie musiałaś wysyłać piorunów. Za pioruny nie dziękuję.

karto_flana pisze...

A te pioruny to nie ode mnie ;)))

Azalia pisze...

To któż mi robi robi prezenty?:-))))))

Ewa pisze...

Bardzo ładna zamotka :) A na deszczyk też czekam z utęsknieniem bo mi ogród już prawie zupełnie zasechł ...

Jolanta pisze...

Broszka jest śliczna!
Te małe kwiateczki prześliczne są.
U mnie już na szczęście po burzach, nawałnic nie było.
Najważniejsze, że jest już czym oddychać.
Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

Azalia pisze...

Chyba się doczekałaś, bo i u mnie było burzowo.:-))

Azalia pisze...

Jolu, nie przypuszczałam, ze ze zwykłego sznurka można robić ładne broszki.
U mnie już po całonocnej burzy. Było groźnie, ale na szczęście bez szkód. Pozdrawiam

artesania pisze...

Świetna broszka ze sznurka, oryginalna. Czekam na kolejną makatkę. Pozdrawiam. Ewa

peja0515 pisze...

Azalio broszka pięknie się prezentuje. Kwiatki też piękne. Fajnie, że utrafiłaś z tym podkładem. Pozdrawiam

anette196 pisze...

Zamotki - bardzo fajne, też lubię je robić. Czekam na finalny projekt kwiatowy, jestem ciekawa co z nich stworzyć. A na koniec zachwyty co do broszki. No genialna jest! Może właśnie materiał - sznurek to spowodował, ale efekt jest super :)

Azalia pisze...

Ewuniu, robi się. Może po niedzieli pokażę. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Tereniu, fajnie utrafiłam ,ale się z tym namęczyłam. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Sznurek, mimo że taki banalny, w wyrobach doskonale się prezentuje. "Zaraziłam" się sznrkiem od Jutki. Pozdrawiam