Translate

środa, 9 października 2013

Dzisiaj krótko

Posłuchałam Waszych rad i zostawiam tę nową wersję sowy. Mnie też się podoba. Bardzo dziękuję za pomocne komentarze. 
Plecaczek się robi, a i nowy już w powijakach. Tym razem będzie w kolorach fioletu, brudnego różu, granatu i coś z żółcieni. Nie wiem jeszcze jaki będzie, ale na pewno inny od tego z sową. Sowa też się na nim zmieści. 
Dzisiaj nic nie pokazuję, bo aparat zawłaszczyła moja córka, która od paru tygodni namiętnie dzierga.  Zaczęła od mitenek, szalokapturów, a teraz wydziergała poncho. Wzór własny, prosty, ale moim zdaniem poncho jest ciekawe. 
Jeśli ktoś chce zerknąć, to zapraszam:   http://apocallypticlullaby.deviantart.com/art/Psychedelic-Plum-hooded-poncho-406152227

Pogoda prawdziwie jesienna. To mnie cieszy. Od paru dni smażę jabłuszka. Dostałam dwa kosze od sąsiada i muszę je wykorzystać. Mam już kilkanaście słoiczków, a w drodze następne kosze. Nigdy nie smażyłam marmolad, a teraz zaczęło mi się podobać.  Lubię jabłka w każdej postaci, a marmolada własnej produkcji, to  sam smak. 
Pozdrawiam i znikam. 

18 komentarzy:

madebymali pisze...

Fajne to pancho:-) szkoda,ze opisu nie ma.takiego jeszcze nie widziałam

Azalia pisze...

Opisu nie ma, bo córka robi z marszu.

szydełkowa mama pisze...

Pędzę podejrzeć, co córa wydziergała :)

Anonimowy pisze...

Króko, ale treściwie, a dzień masz zapełniony :-) Jak smażysz marmoladę?
Poncho oryginalne - ma dziewczyna pomysły!

notaria

Azalia pisze...

Ma pomysły i nic nie odgapia, tylko sama wymyśla.
Marmoladę smażę szybko. Nie obieram jabłek, tylko usuwam gniazda nasienne. Do garnka wlewam szklankę wody, wrzucam ćwiartki jabłek i na wolnym ogniu się prażą pod przykryciem, co jakiś czas mieszam. Jak są już rozmemłane dodaję cukier, goździki, cynamon i dalej smażę ale już odkryte, żeby woda odparowała. Trwa to około dwóch godzin. Nakładam gorące do słoiczków, zakręcam, odwracam do góry dnem i to wszystko. Zamykają się bez pasteryzowania.
Można dłużej smażyć, ale mi się nie chce.

madebymali pisze...

Nie robiłam nigdy ze skórką.ja jutro smażę:-)

Azalia pisze...

Skórka się rozdusi, a szkoda wyrzucać, bo traci się aromat o błonnik.

Anonimowy pisze...

Dzięki, wykorzystam, bo jabłka będę miała, a nie mam czasu na jakieś bardziej skomplikowane receptury :-) A masz jakieś proporcje ile cukru?

notaria

Art Yolanda pisze...

Ponczo super, juz podejrzałam,zdolna dziewczyna.

Azalia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Azalia pisze...

Przepis jest prosty:
- Na dwa kg jabłek już bez gniazd nasiennych szklanka wody, dwie szklanki cukru, łyżeczka cynamonu, kilka goździków.
Sposób przygotowania:

Jabłka po dokładnym umyciu, bez obierania, pokrój na ćwiartki. Następnie, wrzuć je do szerokiego rondla i podlej niewielką ilością wody (nie zapomnij, aby uprzednio usunąć z jabłek gniazda nasienne.). Gotuj na wolnym ogniu, aż do zupełnego rozgotowania. Pamiętaj, aby co jakiś czas mieszać.
Do rozgotowanej miazgi dodaj cukier i przyprawy. Gotuj na wolnym ogniu bez przykrycia. Skończ tą czynność, kiedy przecier znacznie zmniejszy objętość. Potem włóż do wyparzonych słoików. Można pasteryzować, ale ja odpuszczam pasteryzację.

9 października 2013 20:40

Azalia pisze...

Zdolna plastycznie, kiedyś studiowała historię sztuki, ale zrezygnowała.

mika pisze...

Azalio, zachęciłaś mnie do tych jabłuszek. Chyba muszę porozglądać się za jakimiś, bo na szarlotkę w zimie przyjdzie ochota a bez jabłek ani rusz :)

Azalia pisze...

Na szarlotkę, do naleśników, a nawet jako smarowidło do pieczywa:-))

le chat noire pisze...

ponczo córki przepiękne i bardzo oryginalne, a jabluszka przesmażane - mmmm (już widzę naleśniki z jabłkami)

Azalia pisze...

Właśnie dzisiaj mam na obiad naleśniki z jabłkami. Pozdrawiam

peja0515 pisze...

Azalio śliczne to ponczo. Marmoladka swoja pycha, zawsze robię. Pozdrawiam

anastazja pisze...

Czyli córka złapała bakcyla...Pewnie rzuciłaś swój robótkowy urok...A pamiętasz ,jak Ty zaczynałaś?
A ja w tym roku .niestety nie robię dżemików jabłkowych