Translate

czwartek, 3 października 2013

Muszę coś pokazać

Ostatnio trochę zwolniłam z robótkami i ze wszystkim. Przesilenie jesienne mnie dopadło. Jest mi trudno przestawić się z ciepełka na zimno, ale dam radę, pomalutku, aż do skutku. Kobieta potrafi, prawda?
Niedawno pokazywałam malutki kawałeczek plecaczka, a dzisiaj już mogę pochwalić się wielgachnym  kawałkiem.  Do końca już mały kroczek. Do wykonania zostały szeleczki, podszewka, zapięcia i będzie finał. Trzy razy podchodziłam do niego. Co zrobiłam, to sprułam, bo wciąż mi coś nie grało. Tym razem jestem zadowolona.
Na pewno jeszcze coś zmienię, bo chyba każda z nas tak ma, że w trakcie robótki rodzą się nowe pomysły i modyfikuje swój projekt.
Moje nowe dzieło wygląda tak:



Jak widać, plecaczek będzie dość pojemny. Tylko nie wiem czy właścicielka będzie zadowolona. Jeśli nie, to jest okazja zgłosić uwagi i zrobię korektę. A co mi tam, "jestem kobietą pracującą, co żadnej pracy się nie boi", a w pruciu mam już wprawę. 

Wczoraj moja córka była na grzybach. Wyprawa udała się. Przyniosła sporo podgrzybków i borowików. 



To nie wszystkie, bo gdy robiłam fotkę, to część już była w obróbce.
A ja zebrałam kanie na podwórku i zrobiłam z nich pyszne "kotleciki". Smak kani jest nieporównywalny z żadnym innym. Po kotlecikach już zostało wspomnienie, a z tych dwóch zrobię dzisiaj sosik do kluseczek. 


Muchomor też rośnie, ale dam mu spokój. 



Ciekawa jestem kto mu wyrzeźbił ślepia, bo ja nie.

UWAGA!
Zapisujcie się na Candy na blogu: http://bormisdbr.blogspot.com/. Banerek u mnie z prawej strony - "Candy w biżutkach".  Jest okazja przygarnąć ciekawe kolczyki i bransoletki. Warto tam zajrzeć, bo dziewczyna robi śliczności z koralików.

Na dzisiaj, to już wszystko, bo czas gotować obiad.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. 
Pozdrawiam 

26 komentarzy:

Art Yolanda pisze...

Plecaczek będzie świetny, czekam aż pokażesz go po skończeniu,pozdrawiam, Jola

Azalia pisze...

Pokażę, na pewno. Pozdrawiam

madebymali pisze...

Czekam na całość:-) ładnie się zawiada:-) moja mama jest maniaczką grzybów.ostatnio przynosiła400-500dziennie,głównie podgrzybków,a pózniej do nocy obrabiała:-)

MarzenkaMarzenka pisze...

Plecak z sową zapowiada się obiecująco:)

Azalia pisze...

A gdzie Ty mieszkasz, że macie tyle grzybów? To niemal klęska urodzaju. U nas są, ale za jednym podejściem, to 20, trzydzieści. 500 sztuk, to u nas urobek ponad dwóch lat:-))

Azalia pisze...

Marzenko, to nie plecak z sową, tylko sowa - plecak. Haa.haa Ppozdrawiam

Jolanta K. pisze...

Plecak z sową wspaniały, niepowtarzalny!
Grzybki też ładne - muchomorek chyba smakował ślimaczkom.
Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

Azalia pisze...

Jolu, też myślę, że ślimaki go rzeźbiły. Czytałam, że trujące grzyby szkodzą przeważnie ludziom, a zwierzaczki je konsumują i żyją. Pozdrawiam

mika pisze...

Jaka piękna pójdźka :), tylko jej jakiejś myszki w dziobie brakuje (nie wiem tylko, czy obdarowana byłaby zadowolona z gryzonia w dziobie sówki). Czekam z niecierpliwością na finalne zdjęcia

Anonimowy pisze...

Jakie ma wielkie sowie oczy! :-) Czy będzie miała jakąś grzywkę? ;-)

notaria

karto_flana pisze...

Plecaczek mi sie podoba! Bez prucia nie da sie obyc. Czasem udaje mi sie jakis wzorek tak zamotac, ze nie musze pruc, ale rzadko kiedy ... ;) przesilenie jesienne na razie mi sie nie daje we znaki, ale czasem zastoj w robotkachj jest i juz... Pozdrawiam!

Ewa pisze...

Jaka cudna sówka :) Nic nie zmieniaj jest ekstra !

toja-12 - Irena pisze...

Świetny pomysł miałaś na sówkę-plecak. Nikt inny nie będzie miał takiego:)
U mnie także było w tym roku niezbyt wiele grzybów ale trochę uzbieraliśmy. A teraz już po grzybach, bo są przymrozki - aktualnie jest już -2:(
Pozdrawiam:)

madebymali pisze...

W centrum:-) działka 30km od Łodzi.Te grzybki to niektóre maleństwa są,ale sztuka jest:-) ja jestem szydełkoholiczką,a mama grzybkoholiczką:-) jak wchodzi do lasu to jak w amoku jest:-) żadnego nie przepuści:-)

blogerzaby pisze...

Ciekawa jestem efektu końcowego plecaczka, ale już wygląda fajne ;)
Ja tam grzybów nie zbieram , po pierwsze musiałyby mnie po kostkach kopać, a po drugie gdybym w ogóle jakiegoś znalazła, na pewno byłby trujący ;D hehe

papillon21 pisze...

Cudo.....kochana, przyszła właścicielka też będzie zachwycona....przyklepuję, ale czekam na końcowy efekt bo przecież tylko tu go będę mogła zobaczyć....

Azalia pisze...

Nie wszyscy kochają myszki. Pójdźka, ładnie ją nazwałaś. Niedługo skończę, to zobaczysz. Pozdrawiam.

Azalia pisze...

A ma być "ondul"? Coś będzie, ale jeszcze nie wiem co.:-))

Azalia pisze...

Nie lubię pruć, ale jak trzeba, to muszę i wtedy jestem zła na siebie. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Ewuniu, cieszę się, że tak ją oceniasz. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Irenko, na tym właśnie polega przewaga rękodzieła nad masówką, bo nawet jak coś nie do końca jest udane, to i tak jest niepowtarzalne. U mnie dzisiaj -5 rano o 6.00
Pozdrawiam

Azalia pisze...

Napisz, że nie zbierasz grzybów, bo schylać Ci się nie chce, to zrozumiem. Ja dawniej też miałam taką wymówkę jak Ty. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Ewuniu, to jeszcze nie ta. Twoja będzie następna. Przykro mi. Pozdrawiam

Azalia pisze...

Jednym słowem, każda robi swoje. Łódź znam z dawnych lat, to dość kawałek drogi ode mnie. Pozdrawiam

papillon21 pisze...

o buuuuuuuuuuuu, trudno poczekam.....

Ewa pisze...

Azalio proszę wyślij mi swoje dane adresowe , bo paczuszka z niespodzianką z okazji Podaj dalej już przygotowana i tylko czeka aby do Ciebie polecieć :)