Translate

niedziela, 27 października 2013

Recykling i upcykling

Tak się martwiłam niedostatkami w wykonaniu ostatnio pokazanego plecaczka, a Wasze komentarze rozwiały moje obawy. Ulżyło mi i bardzo Wam za to dziękuję. Zawsze gdy pokazuję moje robótki, to czekam na komentarze, chyba każda z nas tak ma, prawda? Teraz ciekawa jestem jaką ocenę postawi nowa właścicielka. W poniedziałek powinna dostać przesyłkę, więc muszę się uzbroić w cierpliwość i przeczekać. 
Jak widać plecaczek - sowa spodobał się, bo mam już dwa nowe zamówienia. Postaram się wymyślić coś nowego, oczywiście  z sową. Myślę, że pójdzie mi sprawniej, bo mam już wprawę.
Wczoraj zrobiłam przerwę w dzierganiu, ale nie w robótkach, bo ja muszę codziennie coś wykombinować. 
Nie wiem czy pamiętacie moje dwa "diamentowe" segmenty.  Podaje link:http://niespokojnepalce.blogspot.com/2013/08/cos-nowego-i-do-tego-diamentowego.html
Zrobiłam na próbę dwa i zadowolona, że już umiem, schowałam do pudła. Przeglądając robótki w pudle zdecydowałam, że  wykorzystam te dwa segmenciki do udekorowania słoika na świecznik. Połączyłam segmenciki, ubrałam w nie słoik, do słoika wstawiłam  dwie świeczki i mam romantyczny lampion na jesienne wieczory. Jednym słowem dokonałam upcyklingu czyli przedmiotom użytecznym nadałam wyższą rangę przydatności. 








Jak mi się znudzi lampion, to do słoika schowam guziki albo jakieś przydasie.

Ta obwódka u góry, to po prostu kawałek kabla ze starej anteny okręcony włóczką. W\ sam raz przydał się na wykończenie lampionu.





A teraz recykling.
Był sobie sweter, bardzo ładny, mój ulubiony, ciepły, miękki, w pięknym fioletowym kolorze. Przeleżał w skrzyni parę ładnych lat, a gdy go wyciągnęłam okazało się, że to już wspomnienie po swetrze. Przód i tył dobry, ale rękawy przetarte na łokciach, pozaciągane nitki, dekolt rozwleczony, więc jego miejsce powinno być w koszu na śmieci. Już go miałam wyrzucić, ale jakoś nie mogłam. Tyle z nim wspomnień, a kolor za serce łapie, więc najpierw go uprałam. Nie umiem rozstawać się z ulubionymi rzeczami. Po upraniu ucięłam cały dół, aż po pachy. 

Jeden brzeg obrobiłam szydełkiem. Złożyłam na pół:



Potem zamotałam, zawinęłam i zrobił się ogromny szyjogrzej. Już się cieszę, że mam nadal kawałek ulubionego swetra i że będzie mi pasował do wrzosowej kurtki, i naprawdę grzał, tym bardziej, że  nie lubię szalików. 



Z góry rękawów jeszcze wyjdzie mi czapka. Ale to zostawiam na  kiedy indziej. Recykling udany. To co miało iść do kosza, ma nowe wcielenie. Jestem  dumna z siebie jak paw.
Pozdrawiam wszystkich o północy.

Ps. Fotki lepiej oglądać w powiększeniu, wystarczy kliknąć na pierwszą i już leci.

11 komentarzy:

Art Yolanda pisze...

A ja Cię pozdrawiam już po północy bo goście wyszli, raz dwa ogarnęłam ze stołu z pomocą męża i nie byłabym sobą jakbym nie zajrzała co tu ć z ulubionymi rzeczami nawet gdy juz się zniszcza, pokazż wkrótce co zrobiłam z mojego starego ulubionego futra. pa

Art Yolanda pisze...

Lampiony extra!!!!!!!!

Azalia pisze...

Już jestem ciekawa. Ja swoje futro oddałam do PCK. Dobrej nocy.

Azalia pisze...

To się cieszę!!!!

Agnieszka pisze...

Super pomysł!
Ja też produkuję diementowe kwadraciki:)

Azalia pisze...

Ja zaczęłam od dwóch, ale ten wzór bardzo mi się podoba.:-)

szydełkowa mama pisze...

Świetny pomysł z kwadratami na lampiony, o kominie już nie wspomnę. No rewelacja, zwykły słoik trochę pracy, a efekt niesamowity. Pozdrawiam :)

Azalia pisze...

Czasem mam zwariowane pomysły, a potem okazuje się, ze trafione. Pozdrawiam

moj maly art swiat pisze...

O Azalio czyli dwa w jednym super lampion komi również buziaki ślę Maria

Anka pisze...

Jestem ciekawa dalszych pomysłów na utylizację swetra, bo też chcę swoje wykorzystać, a nie tylko wyrzucać. Pozdrawiam ciepło :)

karto_flana pisze...

Taki recykling to ja rozumiem ! Bardzo lubie Twoje pomysly na robienie "Czegos z niczego" Szydelko to narzedzie uniweraslne! W Twoich raczkach na pewno ;)