Translate

wtorek, 5 listopada 2013

Wymęczona czapka

Tak się zapaliłam do tej czapki, sądząc że zrobię ją w try miga,  a szło mi jak po grudzie. Wczoraj w nocy zaparłam się i skończyłam. Nie jestem zadowolona, bo miała wyglądać inaczej. A wszystko przez grubość włóczki. Wzięłam zbyt cienką i nie ma spodziewanego efektu puszystości.   Powinnam wziąć  grubą. Mówi się trudno. Jest to co jest, a skoro wiem w czym popełniłam błąd, to następna będzie już dobra. Muszę tylko dokupić grubą włóczkę, ale na razie nie będę szaleć, bo są ważniejsze sprawy. 
Mam nową modelkę, lecz ona mi się nie bardzo podoba. Nie ma takiego wdzięku w twarzy, jaki miała  Julka. Ta jest bardzo poważna, wręcz sroga.  Nazwałam ją Kunegunda. Głowę też ma niekształtną, za dużą, czubatą,  jakby miała wodogłowie. Może się do niej przyzwyczaję. 


   



Na dzisiaj tylko tyle. Od paru dni mam zastój w robótkach i nie tylko. Czekam, aż złapię oddech.

Pozdrawiam 

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A Julka gdzie ? :)
pozdrawiam Gabi

Azalia pisze...

Julka jest u córki. Ciągle zajęta:-))

Anonimowy pisze...

Kunegunda? a cóż Ci przyszło do głowy.A czapeczka jest OK.Masz chyba zły nastrój
Pogoda czy chandra?PozdrawiamJagoda

awarta pisze...

Mało powiedziane OK, jak dla mnie jest rewelacyjna. :)
Możesz podać przepis na to cudo? I jakiej grubości włóczką robiłaś?
Pozdrawiam

Agnieszka pisze...

Wyszła idealnie! Chętnie bym taką nosiła:)

szydełkowa mama pisze...

Wg mnie jest super, piękny wzór :)

Hania pisze...

Ja czapek nie potrafię robić ale według mnie Twoja jest bardzo ładna, modelka też nie zła :)
Pozdrawiam