Translate

piątek, 20 grudnia 2013

Coś tylko dla siebie

Oj, jak dawno nie pokazywałam się na blogu. Zaglądałam do Was, podziwiałam Wasze prace, pewnei gdzieś coś wpisałam, ale u siebie nic,  bo po pierwsze: miałam inne pilne zajęcie, na szczęście już poszło w niepamięć, po drugie: byłam na weselu całe kilka dni, a po weselu wracałam do siebie, haaa..haa, zdarza się. Dopiero wczoraj chwyciłam za szydełko i zrobiłam coś tylko dla siebie. Wyłącznie dla siebie. Na blogu Pstro widziałam jej szydełkowe płaskie bombki i też chciałam mieć takie. Chcieć można, ale zrobić trudniej. Po prostu się rozleniwiłam i zrobiłam tylko jedną.  Ale co tam, będzie jedna na malutkiej choince i też mi się spodoba. 

To jest maleństwo, zaledwie 6 cm średnicy.
Miała być druga, ale wyszła duża i posłuży jako  podkładka pod filiżankę, w kolorach świątecznych.


Już się cieszę na kawę świąteczną  w towarzystwie tej pdkładki.
Popełniłam robótkę dla kogoś, tylko nie wiem czy o to chodziło. To dopiero początek. Czekam na cynk, bo mogę zmienić. 


To jeszcze nie koniec, zaledwie pierwsze podejście. 
A dzisiaj dostałam cudny prezent na gwiazdkę. Dużo prezentów, ale nie wszystkimi mogę się pochwalić, bo są bardzo osobiste, ale tym mogę. Kocham włóczki, pisałam już o tym nie jeden raz i dzisiaj powtarzam. Jestem włóczkoholiczką.  Tadammm...


Tak mi się te włóczki spodobały, że chyba dzisiaj będę z nimi spać. Zdjęcie nie oddaje ich urody, ale naprawdę są cudne. Brązowa i fioletowa szczególnie, a Himalaya aż kusi. Mój Gwiazdor ma wyczucie, wie czym mnie zadowolić. I niech tak zostanie. 
Pewnie do świąt coś jeszcze napiszę albo pokażę,  Pewnie jesteście w ferworze sprzątania, gotowania, pieczenia, bo ja mam totalny luz. Nie piekę nic, coś pewnie we wtorek ugotuję, ale tylko coś. Jutro  trochę posprzątam tak, jak co tydzień, a od wtorku świętuję po swojemu: Święty spokój, książki, telewizor, płyty, miska sałatki z majonezem, półmisek pieczonej ryby, talerz podgrzybków panierowanych, dobre wino, kawa i girlandy światełek w oknach. A, podłaziczka  u sufitu z bombkami. Kocham święta w samotności. Nareszcie po raz pierwszy takie będą, bo co roku wyjeżdżam do brata, do syna, a w tym roku postawiłam szlaban. Chcę sama i już. Raz w życiu wolno mi mieć swoje zdanie, prawda? Jestem dużą dziewczynką.
Pozdrawiam wszystkich przedświątecznie  

9 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Może to i ładne, ale co można z tego zrobić, jeśli każdy motek inny... może nauszniki, gdzie lewe ucho np fioletowe, prawe malinowe, a połączone dzierganką z marengo? Nie znam się, dlatego marudzę, ale jeśli Tobie się podoba, to ok. Znając Ciebie, na pewno wymyślisz coś kapitalnego...
Pozdrawiam od serca. Aajek.

Azalia pisze...

Aajeczku, nauszniki dobry pomysł, tej ilości włóczki to starczyłoby nawet na nauszniki dla słonia, haa..haa.. Ja już mam pomysł co z tego będzie, ale to dopiero po świętach. Uściski serdeczne

barbaratoja pisze...

Na mnie czasami koleżanki patrzą zdziwione, gdy mówię,że jestem już dużą dziewczynką i mogę robić co chcę.One mi udowadniają,że czasami trzeba zrobić coś wbrew sobie, Ale to nie dla mnie, życie mamy tylko jedno!

Azalia pisze...

Basiu, ściskam prawice. Tak samo uważam.

Ewa pisze...

Macie rację czasami trzeba postawić na swoim i nie dawać się presji otoczenia..... a ja dzisiaj zrobiłam coś dokładnie odwrotnego... ;)

Azalia pisze...

Ja po raz pierwszy postawiłam się rodzinie i o dziwo, przełknęli bez krztuszenia się. Kocham moje dzieci, wnuki, brata i jego przyległości, ale czy zawsze trzeba się kisić przez trzy dni przy stole? Wolności zapragnęłam!

Art Yolanda pisze...

Popieram, ja będę miała gosci.....przed Świetami sie narobie, w Świeta sie narobię, odpoczne po swietach i tak co roku.....

Azalia pisze...

Jolu, nie powiem, ze współczuję, ale wiem, że to miły i jednocześnie ciężki obowiązek. Pozdrawiam

anette196 pisze...

Twoja miłość do włóczki jest w całości odwzajemniona. Ty kochasz włóczkę ona Ciebie i pozwala Ci cuda robić :)