Translate

wtorek, 18 lutego 2014

Kobieta zmienną jest

Nie wiem czy już dopadło mnie przesilenie wiosenne, bo nie mam napędu do dziergania. Pisałam już o tym poprzednio. Chyba, że sprawdza się powiedzenie: " kobieta zmienną jest". Na wszystkich blogach tyle pięknych nowości, a u mnie posucha. Żeby nie było, że tak zupełnie nic, to pokażę co zaczęłam, robić. 

Breloczek do kluczy. Nic szczególnego, z nudów zaczęłam dziergać i sam się zrobił.



Jesienią zamówiona torebka z włóczki Himalaya nareszcie doczekała się początku. Nie mam pojęcia kiedy skończę. 



To będzie worek z bielonego sznurka jutowego.  Denko już jest, a dalej się zobaczy.


A to moje treningi z kordonkiem. Nie bardzo mnie to pociąga, ale jestem uparta i muszę opanować cieniznę.


A to dowód, że wiosna już za płotem. Mój krzak orzecha laskowego pokrył się baziami. I to mnie cieszy najbardziej. Nie bazie, tylko namacalny, widoczny dowód, że wiosna nadchodzi. 


Macham do Was przyajźnie i życzę pięknej pogody.  

piątek, 14 lutego 2014

Od serca

Wpadam na małą chwilkę, razem z moim świeżutkim i gorącym serduszkiem.


Wpadam, pozdrawiam  Was  walentykowo i znikam.

P o z d r  a w i a m  s e r d e c z n i e.


czwartek, 6 lutego 2014

Sercowe wariacje

Jako dowód, że się nie obijam pokazuję moje serducha. Jedno zrobiłam według odgapionego wzoru, a pozostałe kombinowałam jak koń pod górę i coś mi wyszło. Gdybym miała zrobić powtórkę, to na pewno musiałabym oczęta wytrzeszczać i liczyć słupki, półsłupki, a być mnoże nie powtórzyłabym dokładnie. 
Nie wiem na co mi tyle serduszek, ale ja już tak mam, że jak zacznę, to dłubię i dłubię coraz to nowe wariacje. Oto moje serca.



 Będzie dużo zdjęć, bo lubię się zabawiać z aparatem.


Pierwsze odgapione, wzór klasyczny.


Kolejne - to moja radosna  twórczość.



To powyżej, zaczęłam od motywu z babcinych kwadratów, a zakończyłam ściegiem rakowym.

To - patriotyczne. 

To trochę zmęczone, ale się trzyma.

Srerducho siermiężne.


To już było, ale dokładam do ferajny. 


Nowy trójkącik.

A to zbiorókwa.
Można serducha jeszcze przyozdobić, upiększyć, ale nie mam na razie pomysłu. A w ogóle, to wolę soute. 
Pozdrawiam  wszystkich i witam nowych obserwatorów. Pomalutku przybywa gości, z czego się cieszę.   

sobota, 1 lutego 2014

Po wymiance

Rzadko biorę udział w wymiankach. Ja wiem, że to bardzo miła sprawa, ale zawsze mam obawy, że nie sprostam zadaniu. Od kogoś dostanę wypasione prezenciki w różnych technikach, a ja mogę tylko coś wydziergać.  Przed świętami podjęłam się wymianki z Jolą. Ona przysłała takie sliczne poszewki z transferami, można je zobaczyć tutaj, kto nie pamięta: http://niespokojnepalce.blogspot.com/2013/12/lubie-jak-listonosz-dzwoni-do-drzwi.html#links, a ja miałam zrobić dla Joli kosmetyczkę i sówkę. 
O, matko jedyna ile ja się nadziergałam, naprułam i od nowa dziergałam. Co zrobiłam, to wydawało mi się, że to nie tak. Wreszcie się poddałam. Ostatnią wersję  zapakowałam i wysłałam. Wysłałam i czekałam z drżeniem serducha co na to Jola. 
Wczoraj się doczekałam. Jola na swoim blogu pokazała suwenir ode mnie i nie tylko podziękowała, ale  pochwaliła, dodając wykrzykniki, a to już wiele dla mnie znaczy. 
I tak mnie to uradowało, że od razu zaczęłam dziergać. Radość rozpierała, jakbym była dzieckiem, ale  chyba to normalne. Każdy lubi być dobrze oceniony, doceniony i pochwalony, bo po takim zastrzyku słodyczy ożywa w nas energia i chęć do działania. Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam. Każda krytyka, nawet słuszna podcina mnie i zniechęca do jakiejkolwiek pracy, a wystarczy, że ktoś pogłaszcze i już mi rosną skrzydła, pod warunkiem, że to głaskanie jest szczere. 
Idąc za za ciosem, a właściwie za miłym głaskaniem zrobiłam kolejną sowę. Skończyłam daleko po północy. Płaściutką, fikuśną, przystrojoną w falbaneczkę. Umieściłam ją na grubym plastrze drewna i znowu się cieszę. Podoba mi się bestyjka. Sama się chwalę, a co? 


 A to jest suwenir, który dostała Jola.


Może ktoś ma ochotę na moją nową sowę? Jestem otwarta na propzycje.

 Zobaczcie  jak jest u mnie za oknem. Wczoraj było +10, a dzisiaj o siódmej już +5. Po śniegu zostało wspomnienie. 


Pozdrawiam wszystkich cieplutko i do następnej sówki.