Translate

sobota, 1 lutego 2014

Po wymiance

Rzadko biorę udział w wymiankach. Ja wiem, że to bardzo miła sprawa, ale zawsze mam obawy, że nie sprostam zadaniu. Od kogoś dostanę wypasione prezenciki w różnych technikach, a ja mogę tylko coś wydziergać.  Przed świętami podjęłam się wymianki z Jolą. Ona przysłała takie sliczne poszewki z transferami, można je zobaczyć tutaj, kto nie pamięta: http://niespokojnepalce.blogspot.com/2013/12/lubie-jak-listonosz-dzwoni-do-drzwi.html#links, a ja miałam zrobić dla Joli kosmetyczkę i sówkę. 
O, matko jedyna ile ja się nadziergałam, naprułam i od nowa dziergałam. Co zrobiłam, to wydawało mi się, że to nie tak. Wreszcie się poddałam. Ostatnią wersję  zapakowałam i wysłałam. Wysłałam i czekałam z drżeniem serducha co na to Jola. 
Wczoraj się doczekałam. Jola na swoim blogu pokazała suwenir ode mnie i nie tylko podziękowała, ale  pochwaliła, dodając wykrzykniki, a to już wiele dla mnie znaczy. 
I tak mnie to uradowało, że od razu zaczęłam dziergać. Radość rozpierała, jakbym była dzieckiem, ale  chyba to normalne. Każdy lubi być dobrze oceniony, doceniony i pochwalony, bo po takim zastrzyku słodyczy ożywa w nas energia i chęć do działania. Nie wiem jak Wy, ale ja tak mam. Każda krytyka, nawet słuszna podcina mnie i zniechęca do jakiejkolwiek pracy, a wystarczy, że ktoś pogłaszcze i już mi rosną skrzydła, pod warunkiem, że to głaskanie jest szczere. 
Idąc za za ciosem, a właściwie za miłym głaskaniem zrobiłam kolejną sowę. Skończyłam daleko po północy. Płaściutką, fikuśną, przystrojoną w falbaneczkę. Umieściłam ją na grubym plastrze drewna i znowu się cieszę. Podoba mi się bestyjka. Sama się chwalę, a co? 


 A to jest suwenir, który dostała Jola.


Może ktoś ma ochotę na moją nową sowę? Jestem otwarta na propzycje.

 Zobaczcie  jak jest u mnie za oknem. Wczoraj było +10, a dzisiaj o siódmej już +5. Po śniegu zostało wspomnienie. 


Pozdrawiam wszystkich cieplutko i do następnej sówki.

11 komentarzy:

Art Yolanda pisze...

Polecam sowy Azalii-zdjęcia nie oddaja uroku tych cudeniek..jeszcze raz dziękuję Azalio...moze dziś sobie doszyje co trzeba do kosmetyczek, usztywnie zrobie kieszonki....pokazę jak skonczę, buzieczki i pozdrowienia zasyłam, pa!

szydełkowa mama pisze...

Śliczne te sówki. Też tak mam, że się trochę boję z kimś wymieniać z obawy, że nie sprostam zadaniu. Pozdrawiam :)

Ewa-Handmade-Art pisze...

Azalio można Ci Kochanie przyznać miano sowiej Mistrzyni .
Piękna sowa ;-)

Anka pisze...

Grażynko, sówki wychodzą Ci zawsze ślicznie :) Pozdrawiam :)

moj maly art swiat pisze...

Jak zwykle sówki piękne a prezencik fajny przygotowałaś i pożyteczny dla Jolci buziaki ślę Marii

Tanita pisze...

Toż to u Ciebie wiosna już!!!
A sowa ekstra - naprawdę :)

Dusia pisze...

Pomysłowa ta sowa, a wiosny nie zazdroszczę [ nie byłam jeszcze na kuligu] więc niech zima trwa pozdrawiam Dusia

Picot Picot P pisze...

Świetna sówka. A u mnie śnieg po kolana... Zazdroszczę tych stopni na plusie :)

juta pisze...

Oczywiście ,że obejrzałam i Twoje piękne jutowe róże.Zarówno ta z koralikiem drewnianym jak i błyskotką są śliczne. Sówka mimo, że nie ze sznurka również urocza.A wybielenia sznurka gratuluję.Nie wpadłam na taki pomysł.Prałam kiedyś swoje prace w wodzie.I rzeczywiście mięknie.Myślę ,że zdecydowanie za mało wiary w Tobie.Przecież tworzysz tak piękne prace.
Pozdrawiam bardzo cieplutko:)

Jolanta pisze...

Sówka jest śliczna, Ty to zdolna kobietka jesteś...
Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

Agnieszka Mat pisze...

Sówka czadowa.
Zaraz wysyłam meila:)