Translate

wtorek, 4 marca 2014

Coś niecoś zrobiłam

Wklejam to, co napisałam w moim głównym blogu"codziennik pisany nocą", jako usprawiedliwienie mojego milczenia.

Od dłuższego czasu milczę  na blogowych włościach. Milczę i chyba nadal będę trwać w tym stanie. Sama jestem zaskoczona, że tak się dzieje, bo zazwyczaj znana jestem z gadatliwości, z pasji do pisania, ale od pewnego czasu coś się we mnie zacięło. Nie jestem chora, nic mnie nie boli, nic nie uwiera, a mimo to straciłam ochotę do pisania.

Życie czasem stawia nas do pionu, a czasem kładzie na łopatki, a  w pozycji horyzontalnej trudno jest pisać( to tak na marginesie).
Straciłam chęć nie tylko do pisania, lecz  także  do mojego dziergania. Czyżby jakaś zmiana miała nastąpić w moim życiu? Jeszcze nic na to nie wskazuje, ale kto wie, może coś się w najbliższych dniach wykluje.
Zazwyczaj okresy takiego przestoju  wróżyły dla mnie  zmianę. Sama jestem ciekawa co to będzie. Na razie  nic mi nie przychodzi na myśl. A może to tak zwane wypalenie, albo zmmęczenie materiału?   
Nie chcę się usprawiedliwać sytuacją na Ukranie, bo to każdego w jakiś sposób dotyka, ale przyznaję, że te wydarzenia mną wstrząsnęły. Pokazały inne oblicze naszej rzeczywistości. Nie tylko dlatego,  że tam dzieją się ciężkie gatunkowo rozgrywki polityczne i społeczne, że zginęli ludzie, ale dlatego, że Polska jest w to umoczona, a niewiadomo co będzie dalej. Pomaganie  jest szlachetnym i zaszczytnym działaniem, za co należy się uznanie dla naszego rządu, ale konsekwencje tego mogą być  dla nas niezbyt pomyślne.
Mam cichą nadzieję, że wszystko dobrze się zakończy.
Nie wiem kiedy wrócę na stałe do blogowania,  do czytania Waszych blogów, do komentowania. Nie wiem. 
Był taki czas, że blogowanie było dla mnie czymś bardzo ważnym. Każdy dzień zaczynałam od zaglądania na Wasze blogi, a od pewnego czasu przestałam. Nie wiem dlaczego, chociaż piszecie ciekawie, mądrze i jesteście mi bardzo bliscy. Być może złapałam wirusa, który nazywa się „blogowstręt”?  Nie wiem. Piszę szczerze i proszę o wyrozumiałość.
Wybaczycie?
Kiedyś wrócę tutaj, bo blogowanie jest jak magnes. To wiem. 
Dziękuję, że byliście  ze mną tyle lat, że mnie wspieraliście w trudnych chwilach, że czytaliście moje prawdziwe i nieprawdziwe opowiastki, ale chyba dla mnie czas na zmianę. Nie jestem pewna czy na pewno i na jak długo,  ale na dzień dzisiejszy donoszę, że będę „nieobecna”. 
Pozdrawiam i życzę Wam samych dobroci, a oprócz tego wszystkim blogowym Koleżankom życzę wszystkiego dobrego z okazji Dnia Kobiet i aby żaden Wasz mężczyzna duży czy mały nie zapomniał o goździku". 
Jednak muszę Wam pokazać moje ostanie wyczyny.  Nic specjalnego. 
Zrobiłam sobie taki przydatny  "przydaśnik zawiśnik" na drobiazgi. Powieszę go na ścianie, tuż obok biurka z komputerem, a w nim będą pisaki, ważne karteczki i inne niezbędne podręczne rzeczy,  na przykład papierosy i zapłaki.

 Wykorzystałam włóczki byle jakie.

Drugi "urobek", to przód torebki dla wnuczki od sąsiadki.
A to strona główna mojej poprzednio pakazanego początku  torebki.

To fragmenty plecaczka dla wnusia Jagusi.

Jak widać   dość ciężko mi to idzie. Bardzo bym chciała, żeby mnie coś popędziło do roboty. Znacie jakieś sposoby?
Pozdrawiam

Ps.  Moja córcia robi śliczne rzeczy, aż mi żal, że ja tak nie potrafię: /http://apocallypticlullaby.deviantart.com/

10 komentarzy:

Tanita pisze...

Żyj tak, jak chcesz. Ciesz się drobiazgami, wolnością,zapachem kwiatów, zielonością drzew. W marzenia ubieraj każdy dzień. Nocami pisz. O świcie słuchaj śpiewu ptaków za oknem i pij pierwszą kawę. Śmiech niech ci będzie lekarstwem na smutek. Masz prawo być leniwą pasjonatką. Kochaj każdy dzień i każdą noc, a potem po prostu wracaj :)

Azalia pisze...

Irenko, jesteś kochana i dowcipniutka. Ściskam Cię.

elka pajaczek pisze...

Zdarzają się w życiu takie chwile znam to dobrze. Ściskam Cię mocno i nie rób nic na siłę. To co robimy musi sprawiać nam przyjemność. Leniuchuj i wracaj do nas.

Dusia pisze...

Wiesz Grażynko moja córka zawsze mówi , " co nas nie zabije to wzmocni" więc wracaj ze zdwojoną siła i wolą , warto być pośród ludzi , warto , a żyć i tworzyć tylko dla siebie to nie zdrowy egoizm pozdrawiam Dusia

tonka pisze...

Nic na siłę Azalio.Ucieszę się jeśli wrócisz,jeżeli uznasz że już Cię to nie bawi to też w porządku.Serdecznie pozdrawiam:))
Masz zdolną córkę:))

moj maly art swiat pisze...

Oj Grażka wszystkie tak chyba mamy że nieraz nic nam się niechce dobrze że zajmujesz się swym pisaniem - piękne robisz rzeczy więc się nie zniechęcaj a zaraz biegnę do twej córy buziaki ślę i spokojnych dni bez stresu ci życzę Marii

blogerzaby pisze...

Przybornik na ścianę bardzo fajny :) Czasem każdy ma taką chandrę i nic mu się nie chce, również nic się na to nie da zrobić, trzeba to po prostu przeczekać . Pozdrawiam i ściskam :)

Art Yolanda pisze...

Moze potrzebujesz przerwy w blogowaniu....poczekamy na Ciebie...:-)

Anka pisze...

Grażynko, jak już Ci się znudzi to leniuchowanie, to wracaj do nas. Wiem, że czasem trzeba odpocząć od blogowania. Poukładaj sobie wszystko, a tymczasem przesyłam serdeczne pozdrowienia i uśmiech :)))

mika pisze...

Spokojnie Kochana, jesteśmy i czekamy. A Ty spokojnie i bez wyrzutów sumienia od nas odpocznij :)