Translate

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nieśmiało wracam

Boże, jak ja dwano tutaj się nie pokazywałam. Leń mnie ogarnął i przyznaję, ze do wczoraj ani raz nie miałam szydełka w palcach. Okropny wstyd! Ale co się odwlecze, to nie uciecze, jak mawiają starożytni jacyś tam. Wczoraj się przemogłam i odgrzebałam szydełka i włóczki.  Szok, bo poczułam się jak dziewica, która odważa się na ten pierwszy raz. Dosłownie. Nie miałam pomysłu na robótkę, ale mnie korciło, żeby coś dziergać i zaczełam tak od czapy.
Zrobiłam dwa piterki na coś... Na pieniądze, na dokumenty albo na jakieś drobiazgi.  Są dość spore. Jeden już zagospodarowałam, bo mój poprzedni piterek trochę się zużył. Mam teraz dwa na zmiane. Oto one. Taki misz masz kolorystyczny, ale ja lubię takie wariacje w kolorach.
Ten jest dwustronnie kolorowy.





A ten, z obydwu stron taki sam. Babcin kwadrat poprostu.

Do środka wszyłam pdszewkę, co by się grosze nie wyprowadziły cichaczem.
To tyle jak na dzisiaj. Może się sprężę i zacznę dziergać coś normalnego.
Pozdrawiam Was cieplutko, mimo zimna i deszczu  za oknem. 

7 komentarzy:

szydełkowa mama pisze...

Prześliczne i kolorowe, czyli takie jak lubię. Pozdrawiam :)

Ewa pisze...

Fajnie , ze wróciłaś na blog i że znowu zarażasz swoimi pracami optymizmem :):)

Azalia pisze...

Szydełkowa Mamo, Ewo, dzięki kochane, że o mnie pamiętacie. Pozdrawiam

elka pajaczek pisze...

Fajne i takie kolorowe.
pozdrawiam cieplutko.

Maria Ronja pisze...

Super blog, dodaję do ulubionych i czekam na kolejne wpisy!
Zapraszam też na swojego, świeżego bloga :)

Prowincjuszka pisze...

Ten na dole najpiękniejszy. Pozdrawiam Azalio.

mika pisze...

Urocze, takie kolorowe