Translate

poniedziałek, 21 lipca 2014

Przed burzą

Lubię takie klimaciki, kiedy nie wiadomo co się wydarzy. Chmury zasnuły niebo, powietrze ciężkie, z dala słychać jakieś dziwne pomruki. Ciekawość, niepokój... To tak jak przed pierwszą randka. Niby wiadomo co ma być, ale do końca nikt nie wie jak się to wszystko potoczy. Albo będzie miło, rześko, przyjemnie, albo totalna klapa.  A tak na serio, bez ckliwości, deszcz jest bardzo potrzebny. Tylko deszcz, bez gwałtownych zawirowań, grzmotów i nie daj Boże gradu. Moje warzywka by tego nie przetrzymały. Ja lubię mocne akcenty pogodowe, ale tu nie chodzi tylko o moje upodobania. Warzywka lubią spokój, słoneczko, ciepełko i lekki deszczyk, nie to co ja. 
Dość o pogodzie, czas się czymś pochwalić, bo to przecież blog robótkowy. Nie mam za bardzo czym, ale pokażę, to co udało mi się udziergolić.
Jak wiadomo lubię misz masz w kolorach. Taka będzie nowa podusia. To dopiero początek, robiona na czuja, do końca daleko, ale pokazuję, a co mi tam. 

 Druga podusia też się robi z resztek różnych włóczek.


Zrobiła się też broszka, a może medalion, sama nie wiem. Powinnam dodać koraliki?


A to jest moja dotkliwa porażka.
Nadziergałam się jak głupia, chciałam zrobić cudną łapkę kuchenną, a wyszło wielkie nic, ze nie powiem gorzej.
Bawełenka miała być cudo, kolory trwałe, tak napisano na matce, a po upraniu czerwony  kolor zalał biały i łapka do kosza. Tyle pracy na marne. Jednak trzeba wziąć pod rozwagę, że z bawełną nie ma nic pewnego. Najpierw należy niteczki zamoczyć w ciepłej wodzie i poczekać. Teraz będę mądrzejsza. Całe życie człowiek się uczy. 
Oto moja porażka z dwóch stron.


Nie chcę tutaj uprawiać politykierstwa, ale wyraźnie widać, że czerwień jest agresywna, wszystko chce zdominować.
Deszczu nadal nie ma, niepokój jest i ten dreszczyk niewiadomego, który mnie bardzo rajcuje. 
Pozdrawiam do następnego spotkania.

9 komentarzy:

Elżbieta pisze...

Podobnie u mnie, po zachmurzeniu wyszło duże słońce i z deszczu nici.
Ciekawie zapowiadają się podusie, pięknie połączyłaś kolorki.
Oj ten czerwony za bardzo chce dominować:):)
Pozdrawiam i życzę dobrej pogody.

Ewa pisze...

Poduszki zapowiadają się super, łapka na zdjęciach nie wygląda wcale najgorzej ale wiem , ze to frustrujące jak się człowiek napracuje a potem taka niespodzianka to to wkurza.
Pozdrawiam Ewa

szydełkowa mama pisze...

Poszewki z pewnością będą super. Co do łapki, to faktycznie szkoda Twojej pracy, ale sam wzór i wykonanie piękne :)

Maria Wicher pisze...

ta rzekoma porzka jest cudowna grazynko - wszystko piekne -jak zawsze podrawiam Maria i przepraszam za bledy

notaria pisze...

Poduchy bardzo fajne. pierwsza chyba podobałaby mi się bardziej. Broszko-medalion zostaw bez koralików, tak jest bardziej elegancko. W łapce różyczki są fantastyczne :-) Tak więc wszystko ok, i deszcz jak wiem, już był. Mam nadzieję, że burza nie zniszczyła ogrodu.

Irmelin pisze...

Witaj, też miałabym "nerwa" - jak mawia mój małżonek, gdyby tyle pracy poszło na marne, ale przynajmniej poduszki są w porządku, zresztą ładnie się zapowiadają. Pozdrawiam

Maya pisze...

Oj, Ty czynisz cuda szydełkiem. Podusie wyjdą śliczne, a co do łapki... na błędach się uczymy, Azalio. Pozdrawiam :)

Lena Pit pisze...

Podziwiam Twoje szydełkowe prace, są fantastyczne, pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Podoba mi się bardzo styl pisania, z poczuciem humoru... No i prace ciekawe, niczego sobie... Pozdrawiam