Translate

wtorek, 31 marca 2015

Odlotowy kurczaczk

Miałam już nic nie dziergać, a okazało się, że muszę. Przyczepił się taki zwykły mus i już dziergam. Domowe roboty poszły do lasu, a mnie  oplotła żółta włóczka. Broniłam się jak dziewica i  efektem  mojej obrony jest odlotowy kurczak. Najpierw miało być zwykłe jajo obdziergane włóczką, bez żadnych bajerów, jednak po skończeniu jaja uznałam, że jest bezpłciowe i zaczęłam je zdobić. Pierwszy był grzebień, potem noso-dziób, następnie oczęta. Z jaja zrobił się sympatyczny kurczaczek, ale wciąż mu czegoś brakowało- skrzydełek i ogona. Dorobiłam. I tym sposobem kurczaczek zamienił się w kogucika. Z daleka wygląda przyjaźnie,  ale z bliska,  strach się bać.
Bardzo chętnie pozował do zdjęć. 


Jak złoży skrzydełka jest milusi i potulny.

Profil ma okazały.
Tył obleci.

Ale spotkanie oko w oko, nie jest już sympatyczne. Te oczy coś mówią, prawda?


Już miał odfrunąć, lecz gdy przez okno zobaczył zawieruchę i  śnieg, osiadł na świeczniku i opadł z sił. Chyba się zaraz zdrzemnie.


Ja już prawie drzemię.
Miało być  wiosennie,  a tu chyba zima powraca. Brrr...
Pozdrawiam sennie.

poniedziałek, 30 marca 2015

Reanimowana lala

Wybieram się na święta do brata, a tam jest najważniejsza osoba w rodzinie - Julka. Niesamowicie rezolutna istotka, rozbrykana, śmieszka  i jak każde dziecię lubi dostawać prezenty. Gdy do nich przyjeżdżam,to zawsze mam coś dla Julki. Zazwyczaj jakieś użyteczne dziergotki: czapki, spódniczki, kapciuszki. Tym razem będzie odmiana. 
Nurkując za włóczką w wielkiej skrzyni,  trafiłam na wiekową lalkę. Moja córka  bawiła się nią grubo ponad trzydzieści lat temu. Lala sprawna, bez usterek, tylko fryzura trochę sfilcowana. Postanowiłam dać jej drugie życie, a potem sprezentować Julce. Wykąpałam niebogę, wysuszyłam, fryz z lekka uładziłam i w pierwszej chwili miałam coś uszyć,  ale jak pomyślałam o maszynie do szycia, wyjmowaniu jej z pudła, szukaniu tkaniny, krojeniu, kombinowaniu,  szyciu, pruciu, to od razu zrzedła mi mina. Na samą myśl poczułam się zmęczona. 
Zerknęłam do pudła z włóczkami i zobaczyłam jak czerwona do mnie mruga. To jest to - aż zapiałam z radości. Szydełko poszło w ruch i po trzech godzinach zrobiła się śliczniutka sukienusia. Sama się robiła, ja  tylko trzymałam w palcach szydełko. Dobrałam trochę białej włóczki, dorobiłam kwiatuszki, przyszyłam i lala stała się damą. Fryzura nadal w lekkim nieładzie, ale uważam, że może być.



Sukienusia ma wiązana na ramionkach.Może kiedyś dorobię jej bluzeczkę. Dzisiaj już mi się nie chce. 
      


W takiej sukni lala potrafi utrzymać pion.

Myślę, że młodej się spodoba.
Julka ma mnóstwo zabawek, ale takiej lali nie ma. 

Nadal nie zapisują się moje komentarze na Waszych blogach. Msakara!
Pozdrawiam wiosennie.

sobota, 28 marca 2015

Kurczaki rządzą

W tym roku odpuściłam dzierganie świątecznych ozdóbek. Podziwiam Wasze i to mi wystarczy. Dla siebie  nic nie zrobiłam, ale obiecałam pewnej  blogowej Koleżance wydziergać podusię z motywami świątecznymi. Miałam problem, bo Koleżanka nie lubi koloru czerwonego i zielonego, a mnie aż korciło, żeby  wcisnąć te kolorki. Jednak się powstrzymałam, no, nie do  końca, coś czerwonego musiałam przemycić, ale malutko i chyba mi wybaczy. 
Nie wiem czy spodoba  się taka podusia, dlatego zrobiłam dwie strony, a każda inna. Jak się nie spodoba strona główna, dekoracyjna, to w odwodzie jest taka sobie zwyczajna.  Zrobić poszewkę, to małe piwo, ale wykombinować, ułożyć i przyszyć dekoracje,  to już bardzo duże piwo. 
Oto moje "dzieło". Miały  być jajuszka, kurczak i bazie. Moim  zdaniem kurczak wyszedł całkiem, całkiem, jajuszka takie sobie,  a bazie pożal  się Boże. Można je po prostu odpruć,  ale zostawię,  to są symboliczne bazie.  Poszewka jest malutka - 34 cm na 34 cm. Wedle życzenia.




Druga strona 



Otwór na wsad miał być zapinany na zatrzaski, ale w mojej wielkiej wsi nie ma pasmanterii. Chyba dorobię sznureczki do wiązania.Będzie dodatkowa dekoracja.



Powracam, żeby pokazać poszewkę ze sznureczkami:


Mnie się podoba.

Tak się rozpędziłam z szydełkowaniem, że z marszu i  na czuja zrobiłam rozkoszną kurkę. Miałam ją wypełnić ociepliną, ale zobaczyłam pałętające się jajko bez przydziału. Wcisnęłam na siłę, tam gdzie powinno być i kura od razu nabrała kształtów i poczuła się prawdziwą kurą. 





Nawet szydełkowa kurka może znieść jajko.
Koniec dziergania do Świąt, a po Świętach okaże się, co mi wpadnie do głowy, albo pod szydełko.
Podusię zaraz zapakuję, bo w poniedziałek poleci daleko.
Pozdrawiam słonecznie.

niedziela, 8 marca 2015

Świątecznie

Jako, że dzisiaj nasze święto,więc na początek słodkości  dla wszystkich pracowitych Kobiet.

Teraz tylko kawusia i świętujemy.

**********************************************
Ja świętuję przy kawie z szydełkiem i włóczką. 
Wczoraj trochę poszalałam i dzisiaj mogę się już  czymś pochwalić.
Skończyłam poprzednio zaczęty  przód kolejnej podusi. Tył podszyję białym lnianym płótnem.


Zrobiłam dosłownie błyskawicznie czapunię z grubszego kordonka dla 2-letniej damy. Mama z panienką czekały, a ja dziergałam. Czapunia udała mi się, bo panienka od chwili włożenia na główkę nie pozwoliła jej zdjąć. 
Dla siebie zrobiłam ekologiczną siateczkę na zakupy. Włóczka bawełniana, łatwa do prania, a siateczkę można schować w kieszeni. Wygląda na małą, ale pomieści 3 kg jabłek i jeszcze jest luz.

 Ostatni mój urobek, to podkładka z resztek włóczki. 
Zaczęłam od środkowego kółeczka i oczko po po oczku zaczęłam wymyślać wzór. Udało mi  się bez prucia. 

Wyrobiłam resztki włóczki do ostatniego centymetra. 
Teraz mogę świętować. 
Pozdrawiam i zmykam.



środa, 4 marca 2015

Wyrabianie resztek

Mam dość dużo małych kłębuszków różnokolorowej włóczki, takie reszteczki,  więc postanowiłam je zużytkować. Kolejna góra do poduszki. Barwy jesienne, ale  ciepłe.  Zauważyłam, że dobieram  kolory do moich nastrojów.



Dzisiaj coś mi się udało i  od razu zmieniłam kolory. Będzie nowa poszewka, spokojna i weselsza:



Kochane moje, dziękuję za odwiedziny i komentarze. Nie mogę odpowiadać, ani pisać u Was, bo bloger mnie  odrzuca. To trwa już od dawna. Bywam u Was, podziwiam Wasze prace, ale nie mam dostępu  do komentowania.
Pozdrawiam milutko.