Translate

wtorek, 28 kwietnia 2015

Zmieniłam wystrój bloga

Ptaszki ode mnie odfrunęły, a zagościł błękit. Lubię zmiany, nudzą mnie te same sceny w polu widzenia,  więc przebrałam blog w nowe szatki. Nie jestem do końca pewna czy tak zostanie, ale na  razie może być.
Trochę podziergałam, jak zwykle na okrągło. Wyrabiam resztki różnych włóczek. Takie prawdziwe resztki, odcinki od 20 cm  do 1 metra. Mam ich pełną reklamówkę, a szkoda wyrzucić. Na razie nie mam pojęcia co zrobię z tych "naleśników", ale przynajmniej pozbędę się skołtunionych nitek. 




Lewa strona wygląda masakrycznie.

Dziergam cieńszym szydełkiem, trochę jest ciężko, ale splot jest ścisły i kłaczki nie przełażą na główną stronę. 
Pozdrawiam

piątek, 24 kwietnia 2015

Szydełkowy relaks

Nic mnie  tak nie odpręża, jak szydełkowanie. Siadam na tapczanie z koszykiem włóczek i oczywiście z filiżanką kawy, i odpływam.
Wczoraj zaczęłam dziergać serwetki z pamięci. Nie lubię czytać wzorów, więc sama kombinuje, dodaję oczka, sprawdzam czy się za bardzo nie faluje, nie ściąga, pruję, zaczynam od początku i tak w koło Macieju, aż to coś nabierze serwetkowego kształtu.  
Nie mam serca do cienkich kordonków, zdecydowanie wolę włóczkę,  ale z cieńszą bawełną już się skumplowałam. 
Zrobiłam maluśkie serwetunie, a właściwie to podkładki. Nie istotne jak je nazwać, ważne, że odpoczęłam na maksa, a moje tworki nie są chyba najgorsze, tym bardziej, że pomysł własny. 


Różowej brakuje wykończenia,  tak uważam. Pewnie coś dorobię,  ale to zostawiam do przetrawienia. Nie chciało mi  się dłużej dziergać, gdy ze zdziwieniem  stwierdziłam, że  za oknami noc  zmieniła barwy, a ptaki się rozśpiewały.  



 Po raz pierwszy udało mi się zrobić dwie identyczne: turkusową i  białą. To mój wielki sukces, bo zawsze robię jeden egzemplarz, a powtórka już mi nie wychodzi tak samo. 
Pogoda się u mnie skiepściła. Rano było cudnie, ślicznie, słonecznie, a teraz nad domami zawisły ciężkie chmury, przewalają się leniwie i chyba luną deszczem. Do tego przyleciał pędziwiatr szalony, zawodzi, prycha, wzbija tumany kurzu... Odechciało mi  się wyjść z domu. Pewnie szydełko mi będzie znowu towarzyszyć.
Poooozzzzddddrrrraaawwwiiiaaammm  

środa, 22 kwietnia 2015

To mi się podoba

Dzisiaj tak szybciutko, na chwilkę tylko, żeby pokazać moją próbkę kwadratu babuni. Okryłam go na blogu Halinki: http://lawendowaa.blogspot.com/
Zachwyciły mnie jej poduchy z włóczki, a przy okazji załapałam się na kursik - krok po kroku - na  ten oto kwadracik.  

Kolory można dobierać według gustu. 
Poza tym, można wykorzystać resztki włóczek.  
Zmykam i pozdrawiam

czwartek, 16 kwietnia 2015

Nabrałam rozpędu

Moje skrzywienie z gatunku - nie  robić nic albo robić bez przerwy - daje o sobie znać. 
Przestoje w dzierganiu odeszły w niebyt,  a zaczęła  się całkiem przyjemna gonitwa. Każdy dzień owocuje czymś nowym.
Dzisiaj "urodziłam" spore etui. W sam raz na smartfona.  Trafiłam na fantastyczną  turecką cienką włóczkę bawełnianą(  plątał się gdzieś 1 moteczek). Włóczka ładniutka, robi  się z niej migiem, ale za mało na coś większego, więc postawiłam na  etui. Trochę zostało, to pewnie dziergnę jeszcze jedno. 



Na białym tle:
wymiary: 10 cm  na 14 cm. 

Miałam zrobić ozdóbki, jakiś kwiatuszek lub serduszko, ale przy cieniowanej włóczce byłoby za  dużo. Słodziutkie, landrynkowe kolorki są wystarczającą ozdobą.
Pozdrawiam,
Do następnego udziergu 

środa, 15 kwietnia 2015

Kolejna mandala

Pogoda dość kiepska. Wczoraj w południe pokazało się na krótko słońce, a od  wieczora do dzisiaj włącznie wieje, mży, więc wypada siedzieć w domu. Jednak coś trzeba robić. Niezawodne szydełeczko jest lekarstwem na  wszystko. Wygrzebałam dwa motki bawełnianej włóczki i dziergam sobie, a jednym okiem zerkam w telewizor. Czyli  dwa w jednym: robótka i filmy. Mam już wprawę w takiej ekwilibrystyce  wzrokowej. Kiedyś nie potrafiłam dziergać w ciemno, a  teraz już jest ok. 
Wymyśliłam mandalę z włóczki cieniowanej. I mam też pomysł na ciąg dalszy. Będzie z tego torebka. To znaczy uszyję okrągłą torebkę z tkaniny, a na przód naszyję tę mandalę. Na dole dodam frędzle z drewnianymi koralikami i pewnie jeszcze coś więcej. Na  razie taki pomysł chodzi mi po  głowie. Jak go zrealizuję,  to pokażę. 


Zaczęłam dziergać zieloną torebkę z cieńszej bawełenki,  dla młodej damy. Jest już początek. Kolor jest soczyście zielony, a tutaj taki nijaki mi się zrobił. Torebusia będzie mała. Jeszcze jedno okrążenie i dość. Tył zrobię z samych półsłupków.

Pozdrawiam milutko.

niedziela, 12 kwietnia 2015

Poświąteczne leniuchowanie

Nie wiem czy tylko ja tak mam, czy więcej osób. Od świąt snuję się po domu jak żółw. Może świąteczne biesiadowanie tak mnie rozleniwiło,  a może wiosna? Od paru dni mam totalny zastój. Na podwórku czeka mnóstwo roboty, a ja mam to w  nosie. Wiem, że sama się nie zrobi, że muszę się ogarnąć, ale wciąż mi się nie chce. Muszę, a nie chcę. 
Dzisiaj przemogłam się i zaczęłam coś dziergać. Dokładnie coś, bo gdy wzięłam szydełko i małe kłębuszki kolorowych włóczek, to nie miałam żadnego pomysłu. Zaczęłam dziergać i wyszło takie coś. Bardzo kolorowe, jakby mandala? Bardzo lubię dziergać na okrągło. Nie wiem co z tym cosiem zrobię. Poczekam na przypływ pomysłów. To coś jest dość spore, 28 cm średnicy.


 Pamiętacie sukienkę, którą zrobiłam dla lalki na prezent dla Julki?
Julka tak się zachwyciła sukienusią, że po świętach jej mama wręczyła mi trzy  motki włóczki  z nieśmiałą prośbą- ciocia, a może zrobisz taką samą dla Julci?
Przecież ciocia nie odmówi, prawda? Wzięłam miarę i kiedyś zacznę dziergać. Ale kiedy? Tego jeszcze nie wiem.
Bardzo lubię coś dziergać spontanicznie, a na zamówienie zawsze mam jakieś dziwne wewnętrzne  opory. Wciąż się zastanawiam czy się spodoba, czy dogodzę w kolorach, wzorach, itp. Wy też tak  macie?
Nadal nie mogę zostawiać komentarzy na Waszych blogach ani  odpowiadać na swoim.   Męczy mnie to, lecz nie znam przyczyny takiej  sytuacji.  Będę zmuszona wybrać się z laptopem do  serwisu,  może spece coś poradzą.
Pozdrawiam słonecznie.

piątek, 3 kwietnia 2015

Życzenia

Dla wszystkich odwiedzających mój blog, życzę dużo świątecznej  radości, smakowitości i prawdziwej wiosny.

Pozdrawiam

czwartek, 2 kwietnia 2015

Torebka i ostatnie jajeczko

Ja tak na krótko. Chcę pokazać moje ostatnie udziergi. Pisałam ostatnio, że już nic nie udziergam do Świąt,  a jednak coś jeszcze udłubałam. 
Jajeczko dla Julki i torebeczkę - kotka. Torebeczka ma tylko przodzik, ale do wieczora będzie w całości. 


Muszę zmienić języczek na mniejszy i mniej czerwony. 
Śnieg nadal pada, temperatura bliska zeru, nie podoba mi się taka aura.
Pozdrawiam