Translate

czwartek, 28 maja 2015

Czapeczkowo i truskawkowo

Kiedyś tam zrobiłam na drutach (!) i szydełkiem dwie czapunie dla Julci. 
Drutowa odpadła, a szydełkową przyswoiła od razu. 
Może dlatego. że szydełkowa śliczniutka, niebieściutka, a  drutowa grubsza i biała. Julka uwielbia ubierać się kolorowo. Ha! Ma to po mnie(!)



Niebieska już jej się znudziła(tak jak mnie), więc teraz kolej na różową. Babcia- ciocia zrobi, to oczywiste. 
Czapunie są do sprzedania na straganie.
Nic obecnie nie robię szydełkiem, bo krucho z włóczką. Mam jakieś resztki, ale na  większe projekty za mało. 
Pstrykam fotki, podlewam kwiatki, unicestwiam ślimaki. To bardzo czasochłonne i meczące zajęcia(ze ślimakami), ale efekty są.
Moje konwalijki, a jak pachną!
.

Moje bziki. 

Konwalie moje, a truskawki ze sklepu, ale bosko słodziutkie.


Dawno nie jadłam tak słodkich truskawek, nawet z własnej grządki. Cud, miód.
Pozdrawiam truskawkowo.

sobota, 16 maja 2015

Malizna

Bardzo dawno mnie  tu nie było. Nie mam weny do roboty na działce, do dziergania, ale coś dziergam, bo to nie wymaga wielkiego wysiłku. - "Babciu, ostatnio coś jesteś  klapnięta". - Tak mnie określił wnuk. I chyba ma rację. 
Pokażę moje ostatnie, niezdarne udziergi.


To będzie poduszka. 
A to podkładka ze sznurka jutowego. 

I to wszystkie moje nowe udziergi.
Pozdrawiam serdecznie i słonecznie.

piątek, 1 maja 2015

1Maj

Pamiętam dawne majowe święta pracy.  Pochody, orkiestry dęte, festyny, loterie fantowe, zabawy taneczne pod gołym niebem, ogniska, kiełbaski, och, łza się kręci. Dzisiaj już nie ma takich imprez, a nawet jeśli gdzieś się zdarzają, to mają inny wymiar, inny koloryt i nastrój. Czasy się zmieniają, ludzie mają inne potrzeby, inne priorytety, zamykają się w wąskich kręgach, a najczęściej "bawią się" w fotelu z pilotem w ręce.
Naszły mnie wspomnienia, bo pogoda deszczowa, siedzę w domu, przeglądam zdjęcia z dawnych lat i trochę mi łzawo.
Zaczęłam też dziergać,  tak z rozpędu. I coś mi się udało skończyć. Zrobiłam sobie etui na aparat fotograficzny.  Spisuje się doskonale, już wypróbowałam.



Muszę wszyć podszewkę, bo się lekko naciąga pod ciężarem aparatu. I zmienię guzik, ten przyszyłam na próbę. 
Zimno, mglisto, chyba się położę pod ciepły kocyk. 
Pozdrawiam