Translate

sobota, 8 sierpnia 2015

Miziaczek

O matko jedyna jaki był dzisiaj upał. Na termometrze od północnej strony 36 gradusów, a w pokoju aż  28. Jednak dało się wytrzymać w mieszkaniu. Gdybym miała taką temperaturę w zimie, to bym się chyba roztopiła. Inna jest odczuwalność temperatury latem i zimą przy takich samych wartościach. .
Nie bardzo chciało mi się cokolwiek robić. Nawet przyzwoitego obiadu nie ugotowałam. Posilałam się ugotowanymi kolbami kukurydzy( uwielbiam), arbuzem i kawą.  Ale pod wieczór, jak się troszkę ochłodziło, siadłam do maszyny i naprędce uszyłam małą sówkę-miziaczka. Maleństo ma srednicę 18 cm, brzuszek wypchany, kokardki przy uszach i błysk w oczach. Siedzi oparta o  maszynę  i czeka na towarzystwo. Może jeszcze dzisiaj się doczeka.


Kończę, zmykam na podwórko poodychać chłodnym wozduchem, a Was pozdrawiam

2 komentarze:

Picot Kinga pisze...

Słodziaczek :)) Towarzystwo już do niej dołączyło?
Podziwiam. Ja w takim upale, to nie mam najmniejszej ochoty chwytać za szydełko.
Pozdrawiam :))

Marta T pisze...

Ależ uroczy ten Twój miziaczek ;)