Translate

poniedziałek, 7 września 2015

Dzierganie na siłę

Nie mam  pmysłu na robótki. Jakoś mi tak leniwie, na luziku, bez wyraźnej motywacji. Jednak szydełko zawsze leży w zasięgu ręki i czasem samo ciśnie się do łapek. Tak też stało się wczoraj wieczorem. Ogladałam fajny film, a tu szok, szydełko mnie zaatakowało. Wepchnęło się między palce i nie mogłam go odczepić. Coż miałam robić? Tym bardziej, że z koszyczka smętnie zerkał cienki lniany sznurek,więc się ulitowałam i wzięłam go w obroty. Dziergałam bez planu, najpierw kwadrat babuni, potem obrobiłam półsłpukami, potem słupkami i gdy już miałam dać sobie i szydełku spokój, wpadłam na pomysł, żeby porobić wachlarzyki z potrójnie nawijanych słupków. I tak zrobiłam.   
Jakież to wszystko wyszło poskręcane. Potem ten poskręcany twór zamoczyłam, zblokowałam, uprasowałam i robótka nabrała wyrazu. Nawet mi się spodobała.
Chyba to jest serwetka? 


 Może wykorzystam ja do do jakiejś lnianej poduszki, albo torby. Nie wiem. Jedno wiem, że ciężko się dzierga dratwą.  Nić jest ostra i sztywnawa, bez przerwy się skręca, ale dałam jej radę

Tak wyglądała przyszpilona do płytki styropianu w czasie blokowania.


Na dzisiaj dość. Zimno, deszcz i nawet zatęskniłam za słońcem. Wy na pewno też.
Pozdrawiam

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Na siłę czy nie, wyszło zgrabnie :-)

notaria

Kasia J. pisze...

Śliczna serwetka :-) Piękna.
Pozdrawiam serdecznie.

karto_flana pisze...

No ja tez tesknie za slonkiem... Serwetka calkiem do rzeczy ;)

Małgorzata L. pisze...

Bardzo ładny motyw wyszedł, w sam raz na poduszkę :)).