Translate

poniedziałek, 29 lutego 2016

Nadal szyję

Wszystkie poszewki z zegarami już mają nowych właścicieli. Nie sądziłam, że  zrobią taką furorę. Podobny los spotkał  poszewki w biało granatowe zygzaki, z czego się bardzo cieszę, to zrozumiałe.
Ja stawiałam na poszewki z guziorami, a tu posucha.  Może ktoś uważa,  że to są naszyte guziki i będą uwierać. A to bardzo milutka w dotyku bawełenka.
Dzisiaj dostałam nową tkaninkę z psiaczkami. Śliczniutka, milusia, jak batyst. Uszyłam kilka poszewek, ale musiałam pod psiaczki dać warstwę białej bawełny, czyli przodziki są podwójne, żeby nie przebijał  wkład, bo nie zawsze jest pod pod ręką biały. Roboty było trochę więcej,  ale efekt jest zadowalający. Oczywiście wszystkie na duży zakład.
Oto urocze czerwone psiaczki.



Jutro dostanę nowe tkaniny, więc nie bedę się nudzić.
Pozdrawiam serdecznie. 

środa, 24 lutego 2016

Poszewki rządzą

Nie wiem co bardziej lubię, szydełkować czy szyć. To chyba zależy od nastroju i potrzeby w danej chwili. Jak wpadnę w trans, to nie mogę przestać. 
Około dwudziestej pierwszej zaczęłam szyć poszewki z pięknej bawełny, o której wcześniej już pisałam i zeszło mi aż do teraz,  a już minęła trzecia. Zamiast iść spać, ja siedzę przy lapku i chwalę się moim urobkiem, a mam czym, bo uszyłam dziesięć poszewek, w tym aż sześć zapinanych na  zamki,  co w moim przypadku jest nie lada wyczynem. Pomału opanowałam wszywanie zamków i przy trzeciej poszewce poszło gładko.
Oto moje śliczności. Tak uważam, a co, nie mogę?
Zegary są urocze, czyż nie? 
Poszewki z zegarami mają wszyte zamki(!) Kolorki cieplutkie- beżowo-brązowe, a na fotach wyglądają na czarne.




A te są na zakładkę.





Róże mnie urzekły. Są śliczniusie.


Pozdrawiam różano.

wtorek, 23 lutego 2016

Zielono mi

Tym razem zrobiłam serwetkę według wzoru. Wybrałam wzór najprostszy z prostych i poszło. Wykorzystałam resztkę cieńszej włóczki bawełnianej.  Nie jestem fanką zieleni, ale ta serwetka pasuje do moich tęsknot  za wiosną. Zielono mi się zrobiło i o to chodzi.




Pozdrawiam wszystkich na zielono.

niedziela, 21 lutego 2016

Droga przez mękę

Nie lubię dziergać z cienkich nici, ale wczoraj coś  mnie naszło i kazało dziergać z cienizny. O, matko jedyna, ile mnie to kosztowało nerwów, ale zawzięłam się i coś udziergałam. 
Jak zwykle są to moje kombinacje, nie ze schematów, tylko wydumane. 
Nie wiem do czego je wykorzystam, ale i  tak jestem dumna, że coś zrobiłam z cienizny. 
Podziwiam koronkowe robótki na Waszych blogach, na przykład u Dusi - http://syndromkurydomowej.blogspot.com/
Dziewczyna  tworzy śliczne  koronkowe jajeczka w tempie kosmicznym. Mogę tylko podziwiać i troszkę zazdrościć, bo są naprawdę piękne, ale wiem, że  ja nie dałabym rady, po prostu brak mi cierpliwości.  
Nie wiem czy warto pokazywać moje marne produkty, a jednak pokażę. 



W tej beżowej jest parę błędów, widać to od  razu,  ale nie będę pruć. Może po blokowaniu będzie wyglądać lepiej. 

Czu u Was już widać wiosnę?
U mnie tak, bazie już się pokazały i przebiśniegi, a nawet tulipany gramolą się do życia. Mam nadzieję, że zima już na dobre odpuściła.



Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Ja nadal nie mam możliwości publikować komentarzy u Was,  a nawet na swoim blogu odpowiadać na Wasze wpisy. Przykro mi.
Pozdrawiam wiosennie.

poniedziałek, 15 lutego 2016

Romans z maszyną


Zatęskniłam za maszyną do szycia. A to za sprawą przeglądanych ostatnio blogów o szyciu. Zaszalałam i kupiłam u Koty http://www.szyciarnia.pl/ kilka uroczych tkanin bawełnianych. Nie tylko  są śliczne, ale bardzo tanie. Chyba najtańsze w sieciowej sprzedaży.
Guziory są  rewelacyjne, wygladają bardzo naturalnie, a ptaszorki śliczne.






Podusie w sam  raz do przytulenia. Mała rzecz, a cieszy. Z rozpędu uszyłam po kilka sztuk. Nabrałam wprawy w szyciu poszewek, ale  tylko na zakład, bo do wszywania zamków, obrabiania dziurek na guziki  nadal nie mam odwagi.
Nie zapomniałam też o szydełku,



Wymyśliłam  serwetkę,( z grubszego kordonka oczywiście).
Ma parę drobnych niedociągnięć,  za późno zauważyłam i nie miałam serca do prucia i poprawienia.
Czekam na wiosnę, zimy wprawdzie nie  było, ale i tak mam  jej dość.

Pozdrawiam 






niedziela, 7 lutego 2016

Sercowo

Czy u Was też tak ciepło jak u mnie? Śniegu ani śladu, słoneczko solidnie przygrzewa, deszcz nie pada, wiatr nie wieje, więc ja od razu odżyłam. Koniec z czapkami, trzeba się zająć czymś milszym dla oka i ducha. Dlatego dzisiaj u mnie serca w robocie. Może komuś je podaruję, bo za parę dni Walentynki, a jak nie podaruję, to będą dyndać w moim oknie. Też dobrze prawda?


To duże jest przestrzenne, wypełnione ociepliną. 
Każde serduszko ma inny wzór i jak zwykle robione bez odgapaiania.



Mój aparat nie bardzo lubi czerwony kolor. Przy każdym pstryknięciu wychodzi coś innego. 
Pozdrawiam milutko.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Stagnacja

To wszystko przez tę zimę nie zimę.  Snuję się po  domu jak niedorobiona. Nie lubię nieokreślonej aury. Abo zima, jak wskazuje kalendarz,  albo wiosna od zaraz.  Nasze organizmy nie nadążają z przystosowywaniem się to takich huśtawek pogodowych.  Nie wiadomo co przyodziać, wychodząc z domu. Niby zima, więc ubieram ciepły przyodziewek, a za chwilę muszę rozpiąć kurtkę, zdejmować szalik , a czasem i czapę, bo robi mi się ciut za ciepło.  Rozkleiłam się na dobre, spowolniałam, zniechęciłam do wszystkiego. Gdyby nie przymusowe domowe roboty, a także zamówione szycie, prucie, to pewnie pozbierałabym się dopiero na wiosnę.
Z robótek szydełkowych nic specjalnie nowego. Zaledwie jedna czapka z grubaśnej włóczki.


Ładne włóczki się wyrobiły, a na nowe brak wolnych środków.Takie życie.
Dzisiaj tylko tyle.
Pozdrawiam ospale.