Translate

sobota, 26 marca 2016

Świątecznie

Czas odłożyć do schowka robótki, pomysły i wszelkie zapędy rękodzielnicze, bo jajeczka już czekają, szyneczki, babki, mazurki  i inne smakołyki. Świętujmy rodzinnie, wespół zespół, a nawet  samotnie,  bo to piękny czas,  ważne święta i wiosna czeka. 
Wesołego Alleluja, kochani. 


Pozdrawiam świątecznie

poniedziałek, 21 marca 2016

A jednak szycie

Maszyna do szycia nie daje się odstawić na bok. A to za sprawą zwykłej lnianej serwetki ze słonecznikami. Szperałam w czeluściach kartonów zupełnie za czymś innym, i gdy zobaczyłam serwetkę od  razu miałam pomysł. Poszperałam głębiej i znalazłam kawałek bawełnianej parzonej surówki, kolor ecru . Już wiedziałam co będzie dalej. Wiadomo, szycie. 
I tak powstała nowa torba, dwustronna, bo podszewka jest z kolorowego płótna. Słoneczniki podkleiłam fizeliną i naszyłam aplikację.  Torba wprawdzie bez kieszeni, ale pojemna i do noszenia w ręce lub na ramieniu. Jak kto woli.



Z taką torbą śmiało  można iść na wiosenny spacer, do pracy, albo na szalone zakupy.
Znalazłam też moje autorskie malunki na bawełnie. Farby do tkanin, więc można prać i nic się nie zmyje. Śliczny motyl, umieściłam go na poszewce, a podusia zaprasza do przytulenia się, czyż nie?



Kolejny mój malunek, to uroczy kociak. Ale się chwalę! Wzór ściągnęłam  z sieci. Kotek od razu przycupnął na lnianej torbie, pełniąc rolę strażnika dużej kieszeni. 
Torba ma bawełnianą podszewkę z trzema kieszeniami i długi mocny pasek .


Można z nią maszerować na zakupy. Kot przypilnuje kasy.


Ależ zaszalałam. Maszyna mi fiksuje, ściąga nici, zrywa, nie daje się regulować, mimo to szyję. 
Jak widać, jestem akcyjna. Nic planowanego,  tylko z przypadku. Tak lubię.
Pozdrawiam

czwartek, 17 marca 2016

Szydełkowo

Ostatnio zaczęłam znów dziergać. Maszyna poszła w odstawkę, a do łask powróciło szydełko. Od dość dawna uśmiechała się do mnie kremowa włóczka. Nie byłam do niej przekonana, bo raz, że nie mój kolor, a dwa, że w dotyku dość szorstka. Nie znam jej składu, ale wyglądała na mieszankę bawełny z czymś. 
W końcu zdecydowałam się ją zużyć. Nie miałam pomysłu na finalny efekt, ale jak zaczęłam dziergać, to się po prostu przyssałam, bo mimo szorstkości w dotyku, robótka szła błyskawicznie i wyszło to widać. A widać przodzik do poduszki. Natomiast po delikatnym wypraniu dostałam szoku. Szorstkość się gdzieś ulotniła, a wyrób jest milutki, puszysty jak z angory. A może to bawełna z angorą? 



Wzór jak zwykle bez odgapiania. Powinnam to zblokować, żeby było idealnie równe. Poczekam aż dorobię tył, wtedy zblokuję dwa naraz. 
Czy u Was już wiosna? U mnie wiosna i zima w jednym.
Tak jest dzisiaj.

A tak było we wtorek.


Pozdrawiam

niedziela, 13 marca 2016

Wracam

Dość długo mnie tutaj nie było. Trochę się u mnie działo i to nie całkiem dobrze: kradzież pieniędzy, częste kontakty z policją, potem choroba i takie inne przeboje, o których nie warto już pamiętać. 
Pomału ,staję na nogi,-tu miał być  cudzysłów, ale nie odbija się, więc są tylko przecinki. 
Na przekór wszystkiemu  musiałam coś  robić,  żeby nie sfiksować. 
Coś uszyłam i coś wydziergałam. 
Balowa sukieneczka dla Julcinej lalki, będzie w sam raz na prezent świąteczny. Modelem jest butelka. Kolor nie wyszedł dobrze na zdjęciach, a w realu jest soczyście żółty, ach ten mój aparat, nie widzi dobrze, czy co?



Muszę jeszcze dorobić ramiączka.

 I jak zwykle kilka poszewek. 
Nabyłam fajne tkaninki, więc musiałam szyć,    tym samym mam gotowce na prezenty świąteczne  dla rodzinki.




Do świąt pewnie zrobię parę ozdóbek jajcarskich, ale na razie odpoczywam. 
Pozdrawiam cieplutko