Translate

środa, 20 kwietnia 2016

Dyndałek

Miałam już kilka włóczkowych dyndałków. W miarę używania zmechaciły się i wylądowały w koszu. Jednak ten będzie lepszy, bo  zrobiony z cienkiej tasiemki poliestrowej i czystej bawełny. Nie będzie się mechacił, na bank. Pomieści nie tylko telefon, ale malutki aparacik foto. Nie jest zbyt urodziwy, to nic, ważne że praktyczny. Wychodząc   do ogródka do przyziemnych prac nie muszę martwić się gdzie schować telefon i aparat,  a zawsze jest coś ciekawego do pstrykania,  albo ktoś dzwoni.
Oto mój dyndałek.





Już był w użyciu i sprawdza się znakomicie.
U mnie dzisiaj potwornie zimno,  ale zacięłam się i nie palę w co.
Pozdrawiam


3 komentarze:

mika pisze...

Dyndałek (od dziś ta nazwa będzie gościła w moim słowniku) rewelacyjny. Nigdy takiego nie miałam. Telefony pałętają się w kieszeniach albo między grządkami :) Żeby je znaleźć, muszę do siebie dzwonić - więc może i ja sobie taki sprawię :)

notaria pisze...

No i pomysłowe na codzienne wyjścia do ogrodu :-) Nie przesadzaj z hartowaniem, jak zimno, to cośkolwiek rozpal, żeby choć powietrze nieco ogrzać. U mnie też zimno :-(

Kasia J. pisze...

Fantastyczny pomysł ! Świetny dyndałek :-)
U mnie dzisiaj rano był przymrozek... ciekawe, jak moje roślinki to przeżyły...
Pozdrawiam serdecznie.