Translate

piątek, 17 czerwca 2016

coś nowego

Pogoda cudna, a ja zamiast leżakować i łapać słońce, zaczęłam haftować. Poważnie. W szkole podstawowej uczono nas haftu, ale nigdy  nie pałałam do tej robótki jakimkolwiek  zainteresowaniem. Dzisiaj mnie coś naszło i na kawałku surówki narysowałam kotki, i bardzo nieudolnie, ale do skutku je wyhaftowałam. Z rozpędu uszyłam poszewkę z kotkami. 
Wstyd pokazywać, ale niech tam, pierwsze koty za płoty( haa...haaa...)


Poszewka jeszcze nie wyprana, nie wyprasowana, ale muszę się pochwalić. 
Wczoraj też coś wymodziłam. Z puszki po kukurydzy  zrobiłam pojemnik na przybory do pisania i szydełkowania. Okleiłam bawełnianą tasiemką, dodałam koronkę, pasmanterie i oto mój przybornik.




Tak mi kolorystycznie wyszło na okoliczność rozgrywek Euro. Polska - biało czerwoni. Zupełnie przypadkowo. 
Wokoło pełno kwiatków, a u mnie dopiero zakwitł jeden smolinos. Moje ulubione kwiaty.  Będzie więcej. 


A paprocie rosną wszędzie,


Dwunastoletnie śliwka węgierka po raz pierwszy w tym roku zaowocowała. Przez wiele lat zakwitała,  a nie wydała ani jednego owocu. Cud jakiś, czy co?



Nawet dzisiejsza wichura jej nie zmogła. Śliwki trzymają się mocno.
Za to szyszki ze świerka posypały  się jak grad. 



Uzbierałam pełen worek, będą na podpałkę w piecu co. 
Pozdrawiam cieplutko.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jak tak wygląda debiut to tylko podziwiać. W roznych dolkach tez mnie ratuja robotki - teraz robie dość duże podkładki dla cory: niby same slupki, ale jaki wzor! W każdym razie pierwsze dwie bardzo się podobaly. A sliwa chciała Ci powiedzieć, ze zawsze sytuacja może się zmienić, uśmiechnij się, caluski Malgosia.

mika pisze...

Fajne kociaki :) Ja też nie przepadam za haftowaniem (z wyjątkiem XXXX) :) ale ostatnio musiałam sobie poprzypominać ściegi, bo na etapie nauki jest było moje Pacholę, więc było: mamo, naucz mnie ... Musiałam więc przypomnieć sobie co i jak. Muszę przyznać, że nie zapałałam miłością do haftowania (mimo ponownej podejścia) :)

notaria pisze...

Kwiaty kwitną i przekwitają w zastraszającym tempie! Ja nie nadążam. Tylko czy z tych szyszek to aby nie będzie się dymić?

Małgorzata L. pisze...

Ale piękny przybornik wyszedł! Podszewka bardzo mi się podoba :)).

Bogusława Matusiak pisze...

Śliczne te kotki. super wyglądają te puszki po metamorfozie :)

Iwona Zmyslona pisze...

W portfelu posucha, to przynajmniej na pocieszenie śliwa obrodziła. Twój pierwszy haft lepszy od mojego, gdy zaczynałam 40 lat temu. Poszewka całkiem zgrabna, a ponieważ masz upodobanie, do tej części bielizny pościelowej, to proponuję poszewkę z haftem Richalieu(jeśli popełniłam błąd w pisowni, to przepraszam, ale Ty inteligentna bestyjka, wiesz o co chodzi), to dopiero jest zabawa i wyzwanie jednocześnie. Pozdrawiam. Iwona Zmyślona.