Translate

sobota, 4 czerwca 2016

Wracam do świata

Tak, tak, wracam do świata, bo przez tydzień  byłam odcięta od internetu.  Przyszła wielka burza z wichurą, deszczem i  piorunami,  i nagle stało się wielkie zło. Masakra. Sądziłam, że to chwilowe zakłócenia, a tymczasem odcięło mnie na okrągły tydzień od internetu. Po dwóch dniach dostawałam już kociokwiku. Dzisiaj nareszcie przywrócono mnie do świata. Jakaż to ulga i radość, jakby mi ktoś otworzył wszystkie okna na szeroki świat. Nie wyobrażam sobie życia bez dostępu do internetu. Uzależnienie? Coś koło tego. 
Trochę szydełkowałam, coś szyłam, nawet posadziłam 10 sadzonek pomidorów, cztery cukinie i dwie dynie. Musiałam coś robić, żeby nie sfiksować. 
Uszyłam z polaru poduchę przytulankę- sowę, solidnie wypchałam ociepliną i można się tulić. 



Dwie torby z fajnej mocnej bawełny. 
Tę można używać na dwie strony. Z przodu wielka kieszeń z jeleniami zapinana na guzik, wewnątrz podszewka i dwie kieszenie. 




druga strona 


A to nieduża eco torba bez podszewki z bardzo grubej i mocnej bawełny. 



Odgrzebałam też młynek dziewiarski i ukręciłam kilka zamotek dla pewnej miłej pani. Kolory wybrała sama.





I na koniec serwetka-podkładka  ślimaczek. Kolory dobrane przypadkowo z resztek włóczek. W  rzeczywistości kolory są ładniejsze.


Jak widać na obrazkach, nie marnowałam czasu. 

A to moje irysy. Było ich znacznie  więcej,  ale ostało  się tylko kilka, bo zrywałam do wazon,  uwielbiam ich zapach. 


Pozdrawiam wszystkich cieplutko



1 komentarz:

notaria pisze...

Słyszałam o tych burzach, ale nie wiedziałam, że i Ty od nich ucierpiałaś. Bardzo fajne rzeczy wykoncypowałaś. Chyba napiszę do Ciebie e-mail, zajrzyj.