Translate

środa, 25 stycznia 2017

Sówki i samochody

Bardzo lubię szyć poszewki dla dzieci. Jak tylko zobaczę tkaninę w dziecięce wzory od razu mnie palce świerzbią i już chciałabym szyć. 

Od dawna jestem fanką sówek i trafiłam na w sklepie na sówki, a do tego zachwyciły mnie samochodziki. Sówki już gotowe, a samochodziki czekają w kolejce. Same słodziaki.



Pewna Pani zamówiła u mnie dwie poszewki z różami. Uszyłam i wysłałam i tak jej się spodobały, że poprosiła jeszcze o jedną. Nie sprawdziłam ile mi zostały tej tkaniny i zamówienie przyjęłam, a tu zonk. Zostały mi tylko trzy wąskie paski. Cóż miałam robić? Zadzwoniłam i wyjaśniłam w czym rzecz.
- Pokombinuj coś - usłyszałam. 
Toteż pokombinowałam. Pozszywałam kawałki, aby zamaskować szwy naszyłam bawełnianą koronkę. Nie wiem czy jej się spodoba moja kombinacja, ale myślę, że nieźle to wyszło.



Aparat mi ostatnio fiksuje i robi nieostre zdjęcia. Coś jednak widać, prawda?
Pozdrawiam

wtorek, 17 stycznia 2017

Maszyna ruszyła

Miałam leniuchować, ale nie mogę. Muszę coś robić. Chociaż troszkę. Ja chyba cierpię na zespół niespokojnych rąk. Co raz zmieniam pozycje. Pół godzinki przy maszynie, potem godzinkę na kanapie i tak w kółko. Dlaczego na kanapie? Od paru tygodni wysiada mi kręgosłup w odcinku piersiowym i szyjnym. Czasem ból jest tak duży, że muszę ratować się Ketonalem i leżeniem. Na leżąco nic nie boli, na stojąco mniej, a najwięcej boli w pozycji siedzącej. To mnie bardzo wkurza i martwi, bo nie daję rady posiedzieć dłużej przy maszynie. 
Dzisiaj z ledwością uszyłam trzy poszewki: dwie  w śliczne ptaszory i jedną chmurkową.



Kaczuchy już poleciały do nowej właścicielki. Paw jeszcze czeka.

A to poszewka z grubszej bawełny w chmurki i gwiazdki. Ładna, prawda?


Kończę, muszę zmienić pozycję na horyzontalną.
Pozdrawiam

piątek, 6 stycznia 2017

Moje uszytki

Dawno tutaj nie pisałam. Bardzo dawno. Podchodziłam kilka razy, żeby pokazać moje wytwory szyciowe, ale zawsze mi coś przeszkadzało i zamykałam stronę. 
Dzisiaj, podczas rozmowy telefonicznej  zmobilizowała mnie moja blogowa Przyjaciółka Iwonka. Obiecałam pokazać swoje ostatnie uszytki, więc zaraz je pokażę. 
Mój blog miał być tylko szydełkowy, ale odkąd mam maszynę do szycia stał się szyciowy. 
O szydełku nie zapomniałam. Ono mnie wciąż kusi, jednak maszyna bardziej przyciąga. 
W grudniu szyłam poszewki na jaśki i torby eko. Nie wszystkie obfociłam, bo nie zdążyłam. Kilka poszewek i toreb znalazło nabywców, z czego się cieszę, oni zapewne też.
Mam kilka fotek tego co zostało, oto one.

Trafiłam na ładny len z makami.


A te są z angielskiej bawełny satynowej.






Kilka poszewek świątecznych z bawełny. 






I takie zwykłe bawełniane.






Mój ulubiony  folkowy motyw.


Na koniec jedyna mega torba z grubej bawełny, usztywniona fizeliną, z podszewką i zamkiem.


Na razie robię przerwę z szyciem poszewek. Mam ich sporo, a chętnych mało. 
Zima mnie trochę uziemiła, bo zaspy po kolana, samochód zasypany, a ja nie mam siły walczyć ze śniegiem. Poczekam do wiosny.
Pozdrawiam wszystkich noworocznie.