Translate

niedziela, 21 maja 2017

Serwetka

Muszę się pochwalić moją świeżynką. Pierwszy raz robiłam z cienizny. Początki były dość trudne, bo wciąż gubiłam oczka, tym bardziej, że robiłam ze schematu i musiałam zerkać tu i tam,  ale szczęśliwie dotarłam do końca. Jestem zadowolona z mojego wyczynu.  Nie znam nazwy kordonka, "bo zgubiła mi się"  banderola, ale motek był dość duży. Zużyłam ponad 3/4 motka. Serwetka jeszcze nie blokowana, tylko lekko przeciągnięta żelazkiem. 


Ma 38 cm średnicy.
Wzór niezbyt skomplikowany, ale dziubdziania od groma. 
Czuję się, jakbym zdobyła bardzo wysoki szczyt. 
Z ciekawości spróbowałam policzyć koszt robótki i aż się zdziwiłam. Cena kordonka, plus koszt tzw robocizny zamknęły się w 30 zł. Pokazałam serwetkę sąsiadce. Były ochy i achy, ale gdy spytała o cenę i usłyszała 30 złotych, w odpowiedzi pokręciła głową. mówiąc - No co ty, aż tyle? 30 złotych za takie coś!
- A na ile byś wyceniła - spytałam. - No, może 10 złotych? - odparła. 
- Dziesięć złotych to koszt kordonka, a moja robota, kilka godzin? To pikuś?
Taka jest smutna prawda, że każdy się zachwyca, ale z kosztami się nie zgadza.
Pozdrawiam


poniedziałek, 15 maja 2017

Jestem i już się chwalę urobkiem

O wielkie nieba, jak ja tutaj dawno nie byłam. Zaniedbałam swój blog, ale nie zaniedbałam robótek. Wprawdzie nie zrobiłam dużo, ale zawsze coś mogę pokazać. Trochę szyłam, troszkę dziergałam, a nawet haftowałam(!), a co najdziwniejsze zajęłam się dzierganiem serwetek. Tak, tak, zrobiłam aż dwie serwetki, a na szydełku  jest następna. Pisałam już, że nie lubię dziergać z cienizny, wobec tego użyłam grubszego kordonka i cieńszej lnianej włóczki. Jak mi to wyszło sami ocenicie, bo  ja jestem dumna ze swoich wyczynów. 
Zrobiłam też serwetkę z cienkiej włóczki akrylowej, spodobał mi się sposób dziergania, trochę męczący, ale efekt ciekawy. Kolorki niezbyt dobrze dobrane, ale włóczki mi się pokończyły i dziergam z resztek.


Ostatnio dziergam ośmiorniczki i sówki dla maluszków.



Są  też motylki i serduszka:




I duża sówka - breloczek


Poszewki też są:
Dwie uszyte z bawełny:



Dwie wyhaftowane włóczką na lnie. To moja droga przez mękę. Ale zaparłam się.


A teraz serwetki:



Wykonanie ich zajęło mi dużo czasu. Tę większą robiłam ze wzoru, a mniejszą z głowy. Nie jest do końca zrobiona tak jak zamierzałam, ale zabrakło mi lnianej włóczki. 
Tak sobie myślę, że te serwetki mogę naszyć na lniane płótno i będą z nich fajne poduszki.
Na koniec mój ostatni tulipan.


a najładniejszy jest jego środek.

Pozdrawiam wszystkich.