Translate

czwartek, 31 sierpnia 2017

Droga przez mękę

Kupiłam biały cienki kordonek i wydziergałam serwetkę. Starałam się mocno dociągać oczka, żeby nie było luzów. Nie jest to łatwe, bo trzeba się pilnować. To była dla mnie prawdziwa droga przez mękę. W połowie roboty miałam ochotę rzucić to do koszyka, ale wytrzymałam i serwetka jest gotowa. Nie jest to jakieś cudo, ot, taka zwykła serwetka. Nie wiem czy jeszcze będę bawić się z cieniznami.


Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

niedziela, 27 sierpnia 2017

Mam i ja

Od dawna przymierzałam się do wydziergania liścia klonu. Nie bardzo wiedziałam jak się do tego zabrać. Niby to prosta robótka, ale te wykrętasy... Dzisiaj się zaparłam i nareszcie mam. Nie korzystałam z wzoru, tylko robiłam na wyczucie. Kiedy już liść był gotowy, dopiero zerknęłam na Printerest i znalazłam kilka wzorów. Mój jest ciut inny, ale podobny do liścia, prawda?


Wczoraj szydełko było też pracowite. Zrobiłam dwie serwetki. 


Przy białej miałam niezłą przeprawę.
Nawet kupiłam cieniutkie szydełko i dziubdziałam z uporem maniaka. Serwetka wygląda całkiem ładnie, ale moje oczy zalewały się łzami. Muszę kupić lepsze okulary.
Nie wiem co mnie tak wzięło na serwetki. Nigdy nie miałam ciągot do serwetek, a teraz bez przerwy  dziergam serwetki. 
Pozdrawiam wszystkich wieczorową porą.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

To i owo

Nareszcie minęły upały. Jest ciut za zimno, ale dla mnie w sam raz na robótkowanie bez męczenia się z duchotą i gorącem. Niedzielne popołudnie spędziłam bardzo pracowicie. Nie ugotowałam obiadu, bo wciągnęło mnie szydełko. Musiałam skończyć to, co zaplanowałam, żeby nie gromadzić zaczętych projektów, a mam ich już bez liku. Bardzo dawno temu zaczęłam dziergać poszewkę na poduszkę. Zrobiłam kilka okrążeń i zostawiłam to coś na tzw "zaś". Wczoraj się na to coś natknęłam i postanowiłam dokończyć. Przodzik wyszedł bardzo wesoły i energetyczny. Lubię takie kolorki.
Aparat trochę przekłamuje barwy, ale w rzeczywistości są bardziej soczyste.



Z tyłu doszyję kawałek aksamitu i podusia będzie jak ta lala.

Serwetki mnie osaczyły. Mam kilka wzorów i bawię się nimi. Lubię tę chwilę, gdy z niczego wyłania się kształt i potem oczekiwany wzór.
Zdecydowanie lepiej mi się dzierga z grubszej bawełny. Wprawdzie serwetka nie jest delikatna i zwiewna, ale kto powiedział, że musi być.



Serwetki nie są w całości zgodne z wzorami. Trochę pozmieniałam i moim zdaniem wyszły lepiej.
Teraz mam pomysł na berecik po prysznic. Znalazłam kawałek tkaniny wodoodpornej i będę szyć kapelutek, bo nie zawsze mam ochotę moczyć włosy pod prysznicem. Gdy będzie gotowy to pokażę.
Na razie tyle.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że do mnie zaglądacie.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Serwetka

Witam wszystkich. Witam i od razu się chwalę. Wczoraj zrobiłam nową serwetkę. Wielokolorowy kordonek zachwycił mnie i od razu wzięłam go w obroty. Nawet cienkie szydełko było mi posłuszne i w ciągu popołudnia powstała moja ulubiona serwetka. Nie wiem czy Wam się spodoba, ale ja jestem nią zachwycona.


Pochwaliłam się i zmykam.  Pa...

piątek, 18 sierpnia 2017

Upalnie

Upały mnie pokonały. Jestem w rozsypce. Nie lubię gorąca ani zimna. Lubię temperaturę umiarkowaną. A obecnie o takiej temperaturze można tylko pomarzyć. Z powodu upałów mam zastój w robótkach.
Od poprzedniego wpisu udało mi się wydziergać niewielką serwetkę o średnicy 28 cm. A to tylko dlatego, żeby wykończyć resztkę kordonka.


Zaczęłam też serwetkę z cienkich nici, ale bardzo kiepsko mi idzie. Zmusiłam się do użycia cienkiego szydełka i za każdym razem, gdy nitka mi spada klnę jak szewc. Nie wiem czy dam radę skończyć tę cieniznę, tym bardziej, że według wzoru ma być dość spora, ponad 40 cm. Zrobiłam sześć rzędów i mam dość, a całość ma aż 25 rzędów.


W moim ogródku skończył się okres kwitnienia kwiatków. Zerwałam ostatnie trzy lilie i jednego mieczyka.



Lilie są piękne, a pachną obłędnie.
Pozdrawiam wszystkich kwieciście.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Przed burzą

I znowu szydełkowe robótki.
Ostatnio pisałam, że nie mam już włóczek, ale jak się dobrze szuka, to się znajdzie. I tak też się stało. Pakowałam niepotrzebne rzeczy do wora i moją uwagę przykuła  reklamówka czymś wypełniona, która już wpadła do wora. Ponieważ jestem z grupy ludzi o znanej  nazwie "przydasie", więc wydobyłam z czeluści wora ową reklamówkę. Jakież było moje zdziwienie i radość, bo to co miało wylądować w śmietniku okazało się przydatne do użytku. Kilka motków zupełnie nowej bawełnianej włóczki Madame Tricot. Kolorki przeróżne, przeważnie melanżowe.
Dzięki temu mam z czego dziergać.
Od razu wzięłam na tapetę śliczniutką włóczkę rdzawo żółtą.  Znalazłam na Printereście kilka schematów szydełkowych i wyszło to co widać.


Każdy element należy robić oddzielnie, a łączyć przy ostatnim okrążeniu. Przyznam się, że po raz pierwszy łączyłam elementy. Od zawsze wydawało mi się, że to trudne, a tymczasem poszło bez potknięć.
Oto wzór, z którego dziergałam - bardzo prosty.


Można tym wzorem zrobić dużą serwetę, albo bieżnik, ale ja zostanę przy tym, co mam. Może naszyję go na lnianą poszewkę?

Kolejna robótka to kołnierzyk z kremowego kordonka Maxi. Kiedyś już taki próbowałam robić. Coś pamiętałam. Wyszedł całkiem dobrze.


Nareszcie mam naprawioną maszynę do szycia.
Zatem czas powrócić do uszytków.
W celu sprawdzenia sprawności maszyny uszyłam pikowaną podkładkę po kubek. Wyszła jako tako., ale ważne, że maszyna działa.


Druga strona w jednym kolorze.

Mam zastrzeżenia do narożników, ale nie chciało mi się rozpruwać i poprawiać. ważne, że wiem, gdzie popełniłam błąd.

U mnie zaczyna się chyba wielka burza, bo groźne grzmoty przyprawiają mnie o ciarki.
Pozdrawiam